Alicja Rubczak

tylko teatr, nie tylko dla dzieci

NAJNAJe 27/08/2009

NOWE TEKSTY I KOMENTARZE ODNOŚNIE TEJ DZIEDZINY ZNAJDZIECIE NA MOIM NOWYM BLOGU: ALICJA MORAWSKA-RUBCZAK  w krainie teatru dla dzieci

Co to znaczy widz najnajmłodszy i czy w ogóle można dla niego robić teatr? Tutaj postaram się dodawać teksty, myśli, słowa, obrazy, które pokażą, że można korzystać ze środków teatralnych komunikując się poprzez sztukę z dziećmi poniżej trzeciego roku życia. Nazwa teatr dla najnajmłodszych powstała z potrzeby dookreślenia zjawiska twórczości teatralnej dla dzieci poniżej trzeciego roku życia i po raz pierwszy zaczęto jej używać niespełna pięć lat temu w poznańskim Centrum Sztuki Dziecka.
Swoim pisactwem chciałabym pokazać również, że pojęcie teatru, w czasie kiedy nawet w Polsce powszechnie mówi się o performatyce, jest tak szerokie, że nie sposób wyrzucić poza jego obręb spektakli dla dzieci w wieku od kilku miesięcy do kilku lat, no powiedzmy trzech.  Zapraszam w podróż z najnajmłodszymi widzami teatralnymi!

***

Teraz będzie o najnajowym spaniu… a raczej o „Śpij„, czyli mojej podróży do świata teatru widzianego już nie z widowni, a doświadczanego w praktyce, jako reżyser. Zagraliśmy już kilka przedstawień, kilkuset widzów było z nami w naszym śpiącym namiocie, pokazało się też parę recenzji i pozytywnych opinii o tym, co dzieje się teraz w Baju, dlatego z większą śmiałością dzielę się z Wami tym na moim blogu.

Zanim wrzucę tu informacje, którymi dzielimy się z naszymi widzami, chcę Wam napisać kilka słów o tym, jak powstawał to śpiące przedstawienie, bo przecież nieoczywiste jest, że ktoś z teoretyka staje się praktykiem i co chcę podkreślić, teoretykiem nie przestaje być!

fot. Krzysztof Bieliński

fot. Krzysztof Bieliński

Śpij” powstało z długich rozmów z dyrektorką sceny, która otworzyła się najbardziej na świecie na moje pomysły, w warszawskim Teatrze Baj. Ewa Piotrowska, zainteresowana teatrem dla najnajmłodszych, choć podchodząca do niego z dystansem i charakterystycznym dla niej wyczuleniem na jakość artystyczną i sensowność podejmowanych działań, słuchała słuchała i słuchała moich opowieści o tym nurcie i o tym, że fantastycznie byłoby znaleźć reżysera, który zrobiłby spektakl o spaniu, taki z poduchową scenografią, z muzyką na żywo, taki powstający przy pracy z dziećmi i spotkaniach w żłobkach… i tak z tych rozmów rodziła się wizja przedstawienia, jego idei, jakiś zarys… do tego doszło ogromne zaufanie. Dyrektor najstarszej sceny lalkowej w Polsce, to osoba, która umie słuchać i nie boi się ryzyka… usłyszała o spektaklu, który ja chciałam oddać w ręce zawodowego reżysera i szybko stwierdziła, że już takiego reżysera ma, może nie po szkole, ale profesjonalnie przygotowanego do tematu. I tak zaczęliśmy wspólnie wymyślać ten spektakl. Początkowo dyskutowaliśmy, rysowaliśmy, wymyślaliśmy głównie ja i mój mąż, który skomponował do spektaklu muzykę, którą wykonuje cały czas na żywo. W styczniu przeszliśmy do warsztatów – z aktorami i dziećmi w żłobkach. Do pracy twórczej dołączyła czwórka fantastycznych ludzi – Ela Bieda, Andrzej Bocian, Magda Dąbrowska i Marta Gryko. Ich otwarcie, chęć znalezienia ciekawej dla lalkarza formy ekspresji, pokora w podejściu do tematu i otwartość, otwartość, otwartość sprawiły, że spektakl bardzo szybko nabierał kształtów. Już po dwóch tygodniach poszliśmy z fragmentami scenografii i głowami pełnymi pomysłów do żłobka – znowu otwartego na nasze wariactwa, wspaniałego miejsca im. Misia Pandy (nr 38), który znajduje się niedaleko teatru, na warszawskiej Pradze. Mogliśmy tam nie tylko pracować warsztatowo z dziećmi, ale również odwiedzać je i po cichu się im przyglądać. Było to nieocenione doświadczenie. Dla mnie absolutny przełom w myśleniu o dzieciach kilkunastomiesięcznych, obserwowanych po raz pierwszy w grupie, bez rodziców. „Śpij” nabierało kształtów.

fot. Krzysztof Bieliński

fot. Krzysztof Bieliński

Aktorzy proponowali, improwizowali, szukaliśmy form, kształtów, kolorów. Bardzo mocno zaangażowała się także pracownia plastyczna Baja – Ewa Kłusek, Małgorzata Jankowska i nieoceniony Łukasz Kuczyński. Wszyscy moje pomysły, intuicje co do jakości, miękkości, intensywności kolorów, materiałów przekuwali w rzeczywistość. Od początku był z nami również Jan Zieliński – inspicjent, ale również tata ośmiorga dzieci, którego uwagi były zawsze celne, zawsze ważne. Obok niego nasi wspaniali doradcy – ogromnie zaangażowana Aldona Kaszuba i dwie panie – najbardziej z zewnątrz, ale tak bliskie naszemu myśleniu – Dominika Orłowska i Karolina Taranko (Trening Twórczy Siostry) – psychopedagodzy kreatywności. Zależało nam ogromnie, żeby przedstawienie stymulowało dzieci, ale było jednocześnie jak najlepiej dopasowane do ich potrzeb i możliwości. Uwagi i obserwacje, sugerowane rozwiązania i znowu ogromne zaangażowanie w całą produkcję również psychopedagogów sprawiło, że mogliśmy szlifować nasze pomysły, dookreślać je, nie zapominając jednak, że są one bazą do spotkania z dziećmi, których zachowania i reakcje dookreślą to, co udało nam się wypracować.

Zaczęliśmy spektakl pokazywać dzieciom ze żłobków oraz domów pomocy społecznej, od początku zależało nam bowiem, by spotkały się z nami te maluchu, które na co dzień nie będą miały szansy trafić do teatru, dla których rodziców może to się okazać zbyt trudne pod względem finansowym i organizacyjnym. Pierwsze reakcje, zachwyty, wzruszenia, ale i złości, niepewności, budowały dalej ten spektakl, który wciąż jest w procesie i miejmy nadzieję, nigdy nie będzie zamkniętą, skostniałą całością.

fot. Krzysztof Bieliński

fot. Krzysztof Bieliński

fot. Krzysztof Bieliński
fot. Krzysztof Bieliński

A tutaj to, co znajdziecie już w innych miejscach.

Śpij

przedstawienie dla najnajmłodszych inaugurujące nurt Bajowe Najnaje

Połóżcie się wygodnie, a zobaczycie jak dużo może się wtedy wydarzyć. Zapraszamy Was do przytulnego i mięciutkiego świata wielkiej kołdry, która kryje w sobie mnóstwo tajemnic. Poczujcie się swobodnie i bezpiecznie. Przekonacie się jak wiele dzieje się na granicy jawy i snu. Śpij to przedstawienie o tym, jak pozornie zwyczajna czynności kładzenia się spać, może okazać się inspirująca i zaskakująca. To spektakl, który codzienności przygląda się w niecodzienny sposób i z właściwą niemowlętom dociekliwością i ciekawością, odkrywa świat.

Śpij powstało z myślą o najnajmłodszych widzach teatralnych, czyli dzieciach w wieku od kilku miesięcy do trzeciego roku życia. Specjalnie dla nich stworzyliśmy bezpieczną, przytulną i komfortową przestrzeń, w której będą mogły poczuć się zupełnie swobodnie, być nie tylko widzami, ale gośćmi. Jednym z głównych założeń przedstawienia jest stymulowanie i rozwijanie dziecięcej wyobraźni i kreatywności. Śpij jest przedstawieniem otwartym na interakcję i spontaniczność widzów, w którym artyści pragną twórczo przetwarzać, a nie ograniczać ekspresję dzieci. Ogromna otwartość aktorów na reakcje widzów, muzyka grana na żywo na akustycznych instrumentach, delikatne światło i przytulna „poduchowa” atmosfera, pozwolą widzom w każdym wieku poczuć się przyjemnie. Przedstawienie ma strukturę otwartą i tak naprawdę może nigdy się nie kończyć; zwłaszcza, gdy rodzice będą chcieli proponowane podczas spektaklu zabawy kontynuować z dziećmi w domu.

Spektakl wpisuje się w nurt teatru dla najnajmłodszych, który zainicjowany został w Polsce przed pięcioma laty, za sprawą Zbigniewa Rudzińskiego z poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka. Choć może wydawać się to mało prawdopodobne, spektakle dla niemowląt przygotowywane są na świecie od blisko trzydziestu lat – twórcami tego ruchu są włoscy artyści związani z bolońskim teatrem La Baracca – Roberto i Valeria Frabetti. Te spektakle, pełne sensorycznych doznań, oddziałujących na wszystkie zmysły, cechuje ogromne wyczulenie na malutkiego widza, chęć porozumiewania się z nim jego własnym językiem. Brak struktury narracyjnej, tradycyjnie opowiadanej historii nie jest tutaj przeszkodą do niezwykle twórczego i odkrywczego budowania przedstawienia, w którym najważniejsze jest spotkanie z publicznością. To teatr bardzo doznaniowy, w którym działają kolory, kształty, dźwięki, a nawet zapachy i smaki. Śpij to kwintesencja dobrego teatru dla najnajmłodszych, a ponadto pierwszy w Polsce projekt zrealizowany w oparciu o pracę warsztatową z dziećmi w żłobku połączoną z konsultacjami z psychopedagogami kreatywności.

fot. Krzysztof Bieliński

fot. Krzysztof Bieliński

Przedstawienie Śpij to połączenie tradycji najstarszego teatru lalek w Polsce z nieposkromioną wyobraźnią i dociekliwością młodych twórców oraz ogromnym doświadczeniem psychologów kreatywności oraz pedagogów. Alicja Morawska-Rubczak – znana jako krytyk i kurator teatru dla dzieci, jedyny polski specjalista w dziedzinie teatru dla najnajmłodszych, tym razem w roli reżysera i scenografa przedstawienia.

Teatr dla najnajmłodszych to fascynująca dziedzina – mówi reżyserka spektaklu Alicja Morawska-Rubczak – wymagająca jednak ogromnej odpowiedzialności i przygotowania twórców. Dlatego pracę nad przedstawieniem rozpoczęliśmy od wspólnych warsztatów z aktorami. Pomogło w tym moje doświadczenie zdobywane na festiwalach, gdzie przez blisko pięć lat miałam okazję obejrzeć ponad setkę produkcji dla tak małych dzieci. Zaskoczyła mnie bardzo otwartość całego zespołu na tę – akurat dla nich nową dziedzinę. Nieocenione okazały się również warsztaty i dyskusje z największymi twórcami tego nurtu, m.in. Roberto Frabettim, Myrto Dimitriadou, Barbarą Kölling czy Charlotte Fallon, w których regularnie brałam udział. Ich doświadczenie nauczyło mnie bardzo wiele i przekonało, że zwłaszcza praca warsztatowa z dziećmi jest wspaniałą drogą do stworzenia przedstawienia. Przebywając z tymi małymi ludźmi, przyglądając się ich działaniom, indywidualności zachowań, otwartości na świat, po prostu się ich uczymy. Dlatego właśnie scenariusz Śpij powstawał podczas warsztatów z dziećmi ze żłobka. Nasze pomysły na bieżąco konsultowane były z psychopedagogami kreatywności oraz pedagogami pracującymi na co dzień z dziećmi młodszymi niż trzyletnie. To bardzo ciekawe połączenie – każda minuta naszego spektaklu opracowana została tak, żeby stymulować wyobraźnię, a jednocześnie nie ograniczać dziecięcych reakcji, czerpać z nich inspirację do działań. Aktorzy i współdziałający z nimi muzyk są jak niezwykle czuła membrana, zbierająca wibrację z całej widowni. Bardzo ciekawe jest również obserwowanie tego, co dzieje się pomiędzy widzami – jak dzieci oddziałują na siebie wzajemnie i jak bardzo dorośli zmieniają się po wejściu w tę specyficzną, opartą na wzajemnej bliskości, teatralną przestrzeń. Praca nad Śpij była dla mnie – również jako badacza teatru dla dzieci – nieocenionym doświadczeniem i przyniosła bardzo wiele zaskoczeń. Mamy nadzieję, że przedstawienie zaskoczy pozytywnie również naszych widzów.

A tak o spektaklu mówią Dominika Orłowska, Karolina Taranko – psychopedagodzy kreatywności:

Współpraca z Alicją Morwską-Rubczak i  zespołem Teatru Baj była bardzo twórcza i owocna. Przedstawienie skierowane do najmłodszych zostało przygotowane z pasją i zaangażowaniem przy uwzględnieniu aspektu pedagogicznego, tak aby jak najlepiej stymulować rozwój małych widzów. Z całego serca zachęcamy do udziału w tym wyjątkowym i nowatorskim spektaklu pełnym zaskakujących rozwiązań.

premiera: marzec 2012

przedstawienie dla najnajmłodszych – do 3 lat
czas trwania: 30 minut + 15 minut zabawy

reżyseria i scenografia: Alicja Morawska-Rubczak

muzyka: Wojciech Morawski

konsultacje – pedagodzy kreatywności: Dominika Orłowska, Karolina Taranko

obsada:

Elżbieta Bieda i Andrzej Bocian / Magdalena Dąbrowska i Marta Gryko

 wykonanie muzyki na żywo: Wojciech Morawski / Robert Kowalczyk

 ***

A oto jeden z moich najostatniejszych tekstów dotyczących teatru dla najnajmłodszych. Jestem ciekawa czy Wy również widzicie w nim elementy performance art? Kiedy jakiś czas temu przedstawiałam to zagadnienie na swoich zajęciach w Kopenhadze zapanował ogólny popłoch, bo zestawiałam zdjęcia Mariny Abramović z fragmentami spektakli teatru tańca dla dzieci do trzeciego roku życia. Było kontrowersyjnie, ale udało się przekazać studentom w czym rzecz. To zapraszam do czytania tekstu, który kilka już miesięcy temu ukazał się w „Teatrze”:

Performance dla niemowląt?

Muszę koniecznie odnotować wydarzenie, które wyraźnie pokazuje jak zmienia się świadomość i podejście do teatru dla najnajmłodszych w Polsce, powoli szerokie grono – nie tylko widzów, ale również ekspertów, dostrzega potencjał i ważkość tego typu twórczości. Jednym z dowodów jest ostatnio przyznane wyróżnienie dla spektaklu „Afrykańska przygoda” Marioli Fajak-Słomińskiej i Janusza Słomińskiego z Teatru Lalek Pleciuga ze Szczecina, który został uznany za najlepsze przedstawienie minionego sezonu w tegorocznym plebiscycie Bursztynowy Pierścień. Choć nie jest to moja ukochane najnajowe przedstawienie, to takie wyróżnienia ogromnie cieszą. Miło, że kilka lat temu na zaproszenie dyrekcji i ówczesnej sekretarz literackiej – Ewy Kwidzińskiej, miałam szansę pojechać do tego teatru i poopowiadać o najnajowych ideach :) Kilka wpisów niżej znajdziecie trailer przedstawienia.

fot. materiały teatru

fot. materiały teatru

W weekend, tj. 3 grudnia 2011 roku w Teatrze Baj Pomorski w Warszawie odbędzie się pierwsza premiera przedstawienia dla najnajmłodszych, aktorzy Teatru Baj Pomorski zapraszają na „Przytulaki”.  zapowiedź spektaklu.

Już za chwileczkę, tj. 29 listopada, startuje w Poznaniu fantastyczna impreza dedykowana najnajom, czyli SZTUKA SZUKA MALUCHA – jedyny festiwal w Polsce przygotowywany z myślą o dzieciach poniżej 3 roku życia.

Tym razem odsłona zagraniczna. Pokazane zostaną 3 świetne spektakle. To naprawdę pozycje obowiązkowe, zagrają bowiem 2 teatry będące w światowej czołówce najnajowych poszukiwań – goszczony już w Poznaniu Toihaus z Austrii oraz mój najnajnajulubieńszy teatr Helios z Niemiec, który zawita do Polski po raz pierwszy!!! Pokażą się także nasi słowaccy sąsiedzi – lalkarze z Bańskiej Bystrzycy, z ich bardzo ciekawym debiutem, czyli „LaBOBOtorium”. Nie może Was, ale przede wszystkim Waszych bobasów tam zabraknąć!!! Zerknijcie na program i jak najszybciej rezerwujcie bilety, bo nie ma co liczyć na to, że uda Wam się je kupić tuż przed spektaklem. Potwoooornie żałuję, że nie będzie mnie wtedy w Poznaniu!

A teraz pora na piękny szkocki spektakl dla najnajów. Aktorskie mistrzostwo! Byłam całkowicie oczarowana, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy. Wierzę, że będę miała okazję jeszcze do niego wrócić. A Was zapraszam na kilka minut tej białości:

Najnajowa wszechobecność. Moje myślenie, mocno filtrowane przez performance art. Zapraszam do lektury w miesięczniku „Teatr”: Performance dla niemowląt?

Materiał, co prawda po serbsku, dedykowany choreografii i jej autorce (Dalija Aćin) dla najnajmłodszych.”Book of wandering” – niezwykły spektakl z piękną scenografią. Spójrzcie sami:

Letnie nowości

Festiwale dla najnajmłodszych nie tylko w dużych miastach! Fantastycznie, że nie tylko pionierski i najbardziej rozwinięty pod tym względem Poznań, bogata w ofertę kulturalną Warszawa, czy miasta z interesującymi teatrami lalek, jak Łódź, mają swoje festiwale, na których widownia zapełnia się niemowlętami. W czerwcu, w Suwałkach odbył się 1. Festiwal Sztuki Dla Najnajmłodszych, zainicjowany przez Stowarzyszenie „Nie po drodze”.

Tutaj znajdziecie materiał z festiwalu:


Właśnie skończył się superfajny, najnajowy festiwal SZTUKA SZUKA MALUCHA, gdzie w ramach mlaltafestival zaprezentowanych zostało 5 przedstawień granych łącznie aż 15 razy!!! Nie ma takiego drugiego wydarzenia w Polsce!!! Poznań jak zwykle stoi sztuką dla najnajmłodszych, bilety sprzedały się jak ciepłe bułeczki (w tym miejscu krótkie ogłoszenie dla Rodziców – jeśli chcecie wybrać się ze swoimi Maluchami na przedstawienie koniecznie zarezerwujcie wcześniej bilety i nie liczcie na szczęście kupienia biletów tuż przed wejściem na spektakl. Te przedstawienia cieszą się naprawdę ogromnym powodzeniem, a nie ma większego smutku niż patrzeć na zawiedzioną minę Malucha, któremu Rodzice obiecali spektakl i nie zadbali wcześniej o bilety). Podczas festiwalu można było zobaczyć m.in. „Książeczkę Bajeczkę” najnowszą premierę Studia Teatralnego BLUM, która jest niezwykle kolorową i bardzo milutką wizualnie zabawą z literami. Spektakl potrzebuje jeszcze kilku szlifów i ogrania się, ale  z pewnością kilka grań, ciut więcej przemyślenia struktury spektaklu, doczyszczenia kilku scen i będziemy mogli mówić o kolejnym dobrym przedstawieniu dla widzów poniżej trzeciego roku życia.

Sztuka Sztuka Malucha fot. M.Małecka

scenografia autorstwa Małgosi Małeckiej

Obok przedstawień poznańskich grup – Studia Teatralnego BLUM i Teatru Atofri, w Poznaniu pokazano najnowszą premierę łódzkiego Pinokia – wspominane przeze mnie POKOLOROWANKI w reżyserii Honoraty Mierzejewskiej-Mikoszy. Spektakl widziałam miesiąc temu w Łodzi i muszę Wam powiedzieć, że JEST FANTASTYCZNY. To zdecydowanie totalny przełom w estetyce polskiego teatru dla najnajmłodszych. Mając świetne zaplecze techniczne, przychylnego i otwartego na eksperyment Dyrektora (Konrad Dworakowski), reżyserka stworzyła niezwykle piękny, bajeczny i magiczny spektakl o kolorowaniu świata. Naprawdę bardzo bardzo bardzo go Wam polecam!

Szczęśliwie nie tylko Poznań rozwija swoją scenę dla najnajmłodszych. Ku uciesze warszawskich rodziców i maluszków powstał niedawno Teatr Małego Widza, gdzie grane są spektakle dla dzieci już od 1 roku życia. W repertuarze również najnajowy spektakl \”Rozplatanie tęczy\” będący autorskim przedsięwzięciem Agnieszki Czekierdy. Zanim mnie uda się dotrzeć na to przedstawienie i może porozmawiać z twórczynią tego warszawskiego zamieszania, polecam wam Qlturkowy tekst Ewy Świerżewskiej \”Raczkiem do teatru marsz!\”. Zatem maszerujcie raczkiem do tego warszawskiego teatru. Ja też w ciągu najbliższych tygodni chciałabym się do niego wybrać.

A tutaj znajdziecie rozmowę z założycielką TMW – Agnieszką Czekierdą.

Bardzo najnajowo na małychWST dzięki e-teatr.tv.


Ostatnia recenzja – na stronie głównej tego bloga znajdziecie moją recenzję najnowszego spektaklu najnajowego, czyli „Mleka” Teatru Polskiego z Bydgoszczy.

Z najnowszych wiadomości – w Teatrze Lalki i Aktora Pinokio rusza scena kameralna, a na niej pierwszą premierę przygotowuje Honorata Mierzejewska-Mikosza, można powiedzieć: reżyserka specjalizująca się w przygotowywaniu spektakli dla najnajmłodszych! Spektakl podobno ma działać na zmysły, zwłaszcza zapachami o kolorami. Nie pozostaje nic więcej jak czekać z niecierpliwością i czasem podejrzeć jak projekt się rozwija. Naprawdę fantastycznie, że dyrektor teatru – Konrad Dworakowski, zdecydował się zainaugurować działanie małej sceny spektaklem dla dzieci nie starszych niż 4-latki, nie ma co tu kryć – w Lodzi tego jeszcze nie było!!! Rozmowę na ten temat z dyrektorem Teatru znajdzieci tutaj.

We wrześniu w Teatrze Lalek „Pleciuga” miała miejsce premiera spektaklu „Afrykańska Przygoda”, przygotowanego dla dzieci od 1 roku życia, poniżej zwiastun spektaklu, naprawdę warto go obejrzeć i wybrać się do Szczecina!



W numerze setnym „Teatru Lalek” Janusz Legoń – kierownik literacki Teatru Polskiego w Bielsku-Białej pisze bardzo ciekawy tekst inspirowany przedstawieniem „Z Księgi Dżungli” Teatru Minor z Pragi. Spektakl bardzo bardzo dobry, przygotowany z myślą o dzieciach najnajmłodszych staje się dla autora podstawą do przemyślenia tekstu Henryka Jurkowskiego Człowiek po obu stronach rampy, w którym wybitny profesor teatru lalek niezbyt korzystnie wypowiada się o teatrze dla tak malutkich dzieci (po moich rozmowach z Panem Profesorem wiem jaki jest jego stosunek do tego nurtu i staram się go zrozumieć, a chwilami nawet udaje mi się go przekonać do wartości artystycznej tych „eksperymentów”). Jeśli chcecie poznać szczegóły obu artykułów odsyłam Was do przedostatniego 1/99/2010 i ostatniego 2-3/100-101/2010 numeru „Teatru Lalek”. Naprawdę warto poczytać! No i nie byłabym sobą, gdybym nie dodała, że ten kwartalnik jest jedynym w Polsce czasopismem teatralnym, w którym z pewną regularnością ukazują się teksty poświęcone teatrowi dla najnajmłodszych :)

Teatr ATOFRI – jedyna w Polsce scena regularnie grająca TYLKO spektakle dla najnajmłodszych i jeden z ich ostatnich spektakli, czyli „Słoń Trąbibombi” miło!

Trzeba koniecznie zaznaczyć jeszcze, że właśnie teatr ATOFRI otrzymał bardzo ważną nagrodę na Festiwalu KORCZAK w Warszawie, ich spektakl „Jabłonka” wyróżniony został nagrodą publiczności. A ja spektakl bardzo bardzo polecam. Naprawdę warto się na niego wybrać – ciekawy estetycznie, wartki, niezwykle barwny i niebanalny. Dzieci są zachwycone i absolutnie wciągnięte w wir opowieści czerpiącej inspirację z folkloru, poszukujący impulsu do teatralnych działań na obszarze tekstu „Wczora z wieczora” zapisanego w zbiorze Oskara Kolbego.

Więcej informacji o teatrze i jego spektaklach znajdzieci tutaj.

A spektakle ATOFRI już w najbliższą niedzielę!



Najnowszy spektakl dla najnajmłodszych „Pan Brzuchatek” Marty Guśniowskiej, w reżyserii Ryszarda Dolińskiego z Białostockiego Teatru Lalek. Może tak jak ja wybierzecie się do Białegostoku obejrzeć ten spektakl – grany jest w okresie poświątecznym.


Rzut oka na spektakle dla najnajmłodszych w reżyserii Honoraty Mierzejewskiej-Mikoszy:

Teatr Poddańczy „W szufladzie”

Olsztyński Teatr Lalek „Od ucha do ucha”

Nowinki!!!

Moi Drodzy, kilka słów zaledwie, bo ostatnio tych słów przelewam na ten elektroniczny papier tyle, że aż paluszki mi odpadają, a klawiatura pod nimi płonie.

Ale do rzeczy!!! W repertuarze teatru dla najnajmłodszych zaczął się bardzo ciekawy ruch, jesteśmy już po premierze \”Od ucha do ucha\” Olsztyńskiego Teatru Lalek, w reżyserii Honoraty Mierzejewskiej-Mikoszy, znanej już ze swojego pierwszego spektaklu „W szufladzie”. To następny krok po „Tygryskach” w kierunku budowania repertuaru dla najnajmłodszych w teatrach instytucjonalnych. W miniony weekend odbyła się też premiera dla ciut starszych, ale wciąż jeszcze bardzo małych – \”Dudi bez piórka\” z Baja Pomorskiego, w reżyserii Roberta Jarosza, który po wielkim sukcesie „Układanki” – spektaklu dla przedszkolaków, znowu podjął się wyreżyserowania spektaklu tym razem dla dzieci od 3 roku życia. Możecie posłuchać co na antenie Radia Pik mówią o przedstawieniu aktorzy.

O planach repertuarowych dla najnajków mówi też dyrektor Teatru Lalki i Aktora Pinokio w Łodzi – Konrad Dworakwoski, który zapowiada otwarcie w nowym sezonie sceny dla tych malutkich widzów. Szykuje się również z nowym repertuarem Teatr „Pleciuga” w Szczecinie, no i wieść niesie, że również w Białostockim Teatrze Lalek ma powstać takie przedstawienie.

Zatem dzieje się dobrze, a to ważne! Oby poziom artystyczny był jak najwyższy.

A i z ciekawostek! Właśnie powstała również pierwsza praca magisterska na temat tego nurtu i to nie moja ;) cieszy to bardzo bardzo!

fot. Malina Prześluga
fot. M. Prześluga
fot. M. Prześluga

ROZBRYKANA REWOLUCJA – o fenomenie „Tygrysków” w reż. Agaty Biziuk

Moja recenzja z pierwszego, tak dużego spektaklu stworzonego w teatrze instytucjonalnym, skierowanego do dzieci nawet młodszych niż dwulatki. Recenzja z „Tygrysków” w reżyserii Agaty Biziuk, w warszawskim Teatrze Lalka znajduje się tutaj.

Za jakiś czas postaram się jednak wrzucić również tekst, w którym rewiduję swój pierwszy zachwyt nad tym spektaklem. Choć nadal uważam, że to świetne przedstawienie, to po obejrzniu kilkudziesięciu spektakli dla najnajmłodszych tworzonych przez teatry zachodnioeuropejskie (nie lepsze, lecz bardziej doświadczone od polskich), wiem, że „Tygryski” nie są idealnym spektaklem dla dzieci poniżej trzeciego roku życia.

OTO WSPOMNIANY FRAGMENT TEKSTU:

„Na pewno duży wpływ na popularyzację idei teatru dla najnajmłodszych miała zeszłoroczna premiera „Tygrysków”. Warszawski Teatr Lalka, jako pierwsza scena instytucjonalna zdecydował się na przygotowanie przedstawienia adresowanego do widzów młodszych niż dwulatki. Marta Guśniowska bardzo inteligentnie bawiąc się językiem stworzyła tekst dramatyczny w oparciu o wiersz Joanny Papuzińskiej. Piękną scenografię, prawie całą uszytą z różnobarwnych materiałów stworzyła Inez Krupińska. Spektakl został podzielony na dwie części – pierwsza dzieje się w łóżku małej Asi, która bardzo nie chce pójść spać w czym towarzyszą jej pidżamowe tygrysy; druga część rozegrana zostaje w zaczarowanym ogrodzie. Ten fragment spektaklu staje się doskonałym pretekstem do uruchomienia wielu, naprawdę pięknych lalek, łączących rozmaite techniki animacji. Same postaci tygrysków są reprezentowane przez płaską materiałową główkę przyklejaną na rzep, zabawny papeć animowany nogą, pacynkę czy formę prowadzoną podobnie do lalek bunraku. Spektakl jest naprawdę zachwycający. Monika Babula doskonale radzi sobie z rolą małej dziewczynki, wlewa w nią ogromną dynamikę oraz ekspresję i udaje jej się uniknąć infantylizacji gry. „Tygryski” to świetna propozycja artystyczna, ale nie dla dzieci poniżej trzeciego roku życia. Jego forma plastyczna oraz tekst są zbyt rozbudowane, zwłaszcza dla dzieci, które nie posiadają jeszcze narracyjnej struktury myślenia. Przedstawienie jest również za długie, co bardzo łatwo odczytać z reakcji najmłodszej widowni. Zabiegiem niepotrzebnym, oczywiście jeśli myśli się o najnajmłodszych, było skonstruowanie metateatralnej ramy przedstawienia. Panowie techniczni zmieniając elementy scenografii opowiadają dzieciom o specyfice miejsca, w którym teraz się znajdują. To doskonała produkcja dla przedszkolaków, ale niestety z wypracowanymi przez teatry zachodnioeuropejskie zasadami konstruowania przedstawień dla dzieci młodszych niż trzyletnie, ma niewiele wspólnego. Nie zmienia to jednak faktu, że jest jednym z najpopularniejszych przedstawień dla dzieci mijającego sezonu, a ilość wręcz walczących o bilety widzów, pokazuje jak wielka jest potrzeba rozwijania ruchu teatru dla najnajmłodszych w Polsce.”

więcej w: „Teatr Lalek” nr 2/97/2009

I jeszcze przypomnę fragment swojego tekstu na temat „Tygrysków” z podsumowania jesiennego finału Biennale Sztuki dla Dziecka, który znajduje się tutaj.

OSTATNIO PRZECZYTAŁAM:
Z dzieckiem przez dżunglę

„Tygryski” w reż. Agaty Biziuk w Teatrze Lalka w Warszawie. Pisze Magdalena Foks w „Teatrze”.

Link do artykułu.

Trochę się tym tekstem zdenerwowałam. Bo przecież nie można ignorować wieku odbiorców, kiedy pisze się recenzję ze spekaklu dla dzieci. Pozwoliłam sobie nawet na taki komentarz pod tekstem (poraz pierwszy włączyłam się w dyskusję na osławionym w środowisku teatralnym Forum e-teatru):

Przede wszystkim – „Tygryski” nie są pierwszym przedstawieniem dla najnajmłodszych zrealizowanym w Polsce, Studio Teatralne BLUM, Teatr Atofri, Teatr The Moods (Robert Jarosz)… to tylko kilka z grup, które przygotowywały przedstawienia dla dzieci poniżej 3 roku życia przed Lalką. „Tygryski” są pierwszą premierą dla najnajmłodszych zrealizowaną przez teatr instytucjonalny – z tym mogę się zgodzić :)

Pominięcie kwestii wieku odbiorców, do których spektakl jest kierowany, mogłoby być ciekawe i wartościowe w kontekście poważnego traktowania sztuki dla dzieci, ale w tym przypadku jest sporym niedopatrzeniem, bo nurt teatru dla dzieci poniżej trzeciego roku życia jest faktem (w Europie już od 30 lat) i nie można zbyć go stwierdzeniem: „Czy dziecko jest dojrzałe do wizyty w teatrze, to kwestia indywidualna.”, a już włosy mi się na głowie jeżą jak czytam: „A widełki wiekowe podawane przez teatry są tylko umowne.” !!! To wielka bolączka polskich teatrów, że nie przestrzegają surowo wieku wpuszczanych na widownię dzieci, w Europie Zachodniej jest to niedopuszczalne, żeby spektakle dla dzieci starszych oglądały maluchy, a na spektaklach dla przedszkolaków nudziły się ośmiolatki.

To ważne, że w miesięcznikach teatralnych powstają teksty o twórczości dla dzieci, ale nie można w tym przypadku udawać, że kwestia wieku odbiorcy nie istnieje. Oczywiście – wartościowanie sztuki pod względem artystycznym jako gorszej, przez sam fakt, że dla dzieci – to skandal, ale ujmując fenomen np. „Tygrysków” nie można pomijać wieku odbiorców, dla których przedstawienie zostało przygotowane.”

No i takie jest moje zdanie na ten temat. Przy całym szacunku dla Pani Magdy Foks, która rzetelnie opisuje spektakl.
Warto również zajrzeć na forum e-teatru, gdzie spierają się różni różniści – jedni mądrzy i kulturalni i inni niekulturalni i … Po prostu można poczytać!

Na szczęście po niedługim czasie wyszperałam w Internecie taki artykuł:

Pierwszy krok

„Tygryski” w reż. Agaty Biziuk w Teatrze Lalka w Warszawie. Pisze Jacek Wakar w Dzienniku Gazecie Prawnej – dodatku Kultura.

link do artykułu

A tutaj więcej szczegółów na temat „Tygrysków” razem z listą innych recenzji – jednych bardziej, innych mniej wnikliwych.

„Tygryski” zrobiły zatem niemałe zamieszanie w teatrze dla dzieci, co mnie bardzo cieszy. No i doprowadziły do tego, że dorośli nareszcie znowu chcą się spierać o teatr dla dzieci :) To dobry znak!

INNE SPEKTAKLE DLA NAJNAJÓW W POLSCE:

„W SZUFLADZIE” TEATR PODDAŃCZY

Dosłownie kilka słów na temat spektaklu „W szufladzie” – jednego z najciekawszych, a może nawet najbardziej trafionego w tzw. „przepis teatralny dla najnajmłodszych” w Polsce. Trzy dziewczyny, absolwentki Wydziału Lalkarskiego białostockiej Akademii Teatralnej przygotowały przedstawienie pełne kolorów, dźwięków, grane w ciekawym kontakcie z dziećmi, w ogromnej bliskości, z dużą chęcią porozumienia się. Niewiele słów, za to podróż przez świat 4 żywiołów zaklętych w zaczarowaną, choć tak bardzo zwykłą szufladę.

Honorata Mierzejewska-Mikosza (reżyseria), Ewa Mrówczyńska i Agata Butwiłowska – trzy niezwykłe dziewczyny, pełne pasji teatralnej i chęci spotkania poprzez teatr z dwu-, trzylatkami. Jako lalkarki w świetny sposób operują i myślą przedmiotem, jako fantastyczne, spontaniczne i radosne dziewczyny – umieją się sceną (tutaj przestrzenią gry wyznaczoną przez wieko szuflady) cieszyć i dobrze bawić, co jest świetnym sposobem na spotkanie z dziećmi. Nie infantylizują, ale poszukują drogi rozmowy poprzez inną formę komunikacji, niż ta ze starszymi dziećmi.

Są na dobrej drodze! Trzymam mocno za nie kciuki, bo wciąż w Polsce niełatwo prowadzić teatr nieinstytucjonalny (choć te też nie zawsze mają się dobrze, zwłaszcza gdy polityka włazi na scenę i zwalniani są świetni dyrektorzy). No ale bez narzekań. „W szufladzie” to naprawdę ciekawa propozycja dla najnajmłodszych, będę Was informować jak tylko Teatr Poddańczy zagra ponownie swój spektakl i sama będę się o to starać!

Trochę informacji na temat przedstawienia i imprezy, przy okazji której odbyła się jego oficjalna premiera, a na której nota bene się po raz pierwszy spotkałyśmy, znajdziecie tutaj.

Teatr Poddańczy, „W szufladzie”, reżyseria: Honorata Mierzejewska-Mikosza, muzyka: Iga Mierzejewska, występują: Ewa Mrówczyńska i Agata Butwiłowska.

CIEPŁE BUŁECZKI, CHOĆ ŚNIEGOWE

Na bieżąco szybciutka relacja z obejrzanego właśnie przedstawienia duńskiego Dansteater – „Snoweyes”.

Trwa właśnie międzynarodowa konferencja Kultura podaj dale – program konferencji.

Pozwoliłam sobie na chwilę uciec z sali konferencyjnej, na której prezentowano bardzo ciekawe referaty dotyczące animacji kultury w rozmaitych środowiskach, no i oczywiście poszłam na spektakl. Samo przedsięwzięcie artystyczne poprzedzone zostało warsztatami z dziećmi poniżej 3 roku życia, podczas których Tali Razga włączała grupę dzieci do zabaw ruchowych, oddziaływała na postrzeganie przez nie świata, rozwijała wyobraźnię i myślenie abstrakcyjne. Warsztaty – skupione wokół tematyki lodu, śniegu, zimna, były bardzo ciekawym wprowadzeniem do śniegowego przedstawienia.

Spod puchowej kołdry, takiej jak śniegowy puch, dwie tancerki wydobywają gitarzystę. Wszyscy ubrani sa na biało, biała jest też mata taneczna, balony napełnione helem, wypełniające przestrzeń gry, wyglądające jak śniegowe drzewka, białe i śniegowe są pokrowce okrywające reflektory. Taneczny ruch, oparty na prostych sekwencjach wyprowadzanych z zabawy w śniegu, uruchamia kolejne elemnty przestrzeni. Lekko i onirycznie wypada scena tańca pomiędzy lewitującymi balonami, tworzącymi jakby zaczarowny las, śmieszna i zaskakująca jest sekwencja budowania bałwana z kołdry pod którą siedzi jenda z tancerek, muzyka tworzona na żywo, zapętlane brzmienia gitarowe, nieoczywiste wydobywanie dźwięków z instrumentu – wszystko to tworzy bardzo ciekawy artystycznie, leciutki, zwiewny i miły spektakl.

„Snoweyes” jest kolejnym przedstawieniem , które utwierdziło mnie w przekonaniu, że duński teatr dla dzieci to naprawdę wybitne zjawisko, a teatr dla najnajmłodszych to nurt niezwykle ważny dla twórców, świadomie rozwijany i popularyzowany.

Wciąż czekam na pierwszy spektakl tańca dla najnajmłodszych przygotowany przez Polaków. Doczekam się???

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

MOJE ARTYKUŁY O TEATRZE DLA NAJNAJMŁODSZYCH:

RACZKUJĄCY TEATR

Teatr inicjacyjny stanowi w Polsce zaledwie od kilku lat nowy obszar poszukiwań osób zajmujących się sztuką dla dzieci. Można powiedzieć, że na rodzimym gruncie stawiamy dopiero pierwsze kroki w tej dziedzinie – zarówno artystycznie jak i metodologicznie. Główne działania podejmowane są przez poznańskie Centrum Sztuki Dziecka – organizatora Biennale Sztuki dla Dziecka, na których podczas konferencji naukowych pojawiały się referaty dotyczące tego nurtu teatru. Poznański ośrodek przygotował również dwa seminaria „Teatr dla najnajmłodszych”, połączone z prezentacją spektakli przygotowanych dla dzieci w wieku od 0 do 3 lat. To właśnie podczas tych spotkań gościły w Poznaniu jedne z najważniejszych teatrów tworzących z myślą o najmłodszej publiczności – w 2006 roku była to włoska La Baracca, natomiast w 2008 austriacki Toihaus. Spektaklom towarzyszyły spotkania z artystami oraz fora dyskusyjne, był to czas wymiany doświadczeń, ale przede wszystkim okres intensywnych rozmyślań nad stanem rodzimej sceny dla najnajmłodszych widzów. Tu znowu ośrodek poznański okazuje się pionierem, w tym mieście działają bowiem aż trzy teatry przygotowujące spektakle z myślą o interesującej mnie publiczności – Studio Teatralne Blum, Teatr Pod Parasolem oraz Teatr Atofri.

Samo Centrum Sztuki Dziecka wyprodukowało natomiast spektakl, skierowany do dzieci w wieku wczesnoprzedszkolnym – „Układanka” w reżyserii Roberta Jarosza zabiera widzów w podróż po fantastycznym świecie geometrii, która zarazem staje się odkrywaniem niezwykłych przestrzeni dźwiękowych (muzykę do spektaklu stworzył i wykonuje Patryk Lichota). Gra kształtów i dźwięków okazuje się dla dzieci doświadczeniem bardzo wciągającym, a poziom artystyczny przedstawienia nie odstaje od produkcji teatrów zachodnich, od lat zajmujących się tym nurtem teatru. „Układanka” to jeden z około dziesięciu spektakli, które grane są obecnie w Polsce dla najnajmłodszych widzów. Nie jesteśmy jednak w tej kwestii krajem bardzo zapóźnionym, to państwa zachodnie wiodą tutaj prym, natomiast teatry środkowoeuropejskie – słowackie, czeskie czy węgierskie – również dopiero raczkują na tym obszarze, choć – podobnie jak u nas – teatr inicjacyjny stał się tam w ostatnich latach ważnym zagadnieniem.

Na festiwalu Bábkarská Bystrica konfrontującym dokonania słowackich teatrów lalkowych z grupami ze Środkowej Europy również ujawniły się tendencje do poszukiwań na obszarze teatru inicjacyjnego. W słowackiej Bystricy pojawiły się trzy spektakle kierowane do najmłodszych widzów: „Wróżka mniejsza niż makowe ziarenko” przygotowany przez gospodarzy – Bábkove Divadlo na Rázcestí, „Z Księgi Dżungli” praskiego Divadlo Minor oraz „Pory roku Palliny” włoskiego Teatro all’improvviso, który od ponad dwudziestu lat tworzy przedstawienia z myślą o najnajmłodszej publiczności. Były to spektakle znacznie różniące się formą, jednak prezentujące bardzo dobry poziom artystyczny oraz odwołujące się przede wszystkim do wyobraźni widzów, działające poprzez pobudzanie ich zmysłów i stawiające na fantazję, jako główny środek oddziaływania na publiczność oraz budowania świata przedstawionego.

Wróżka mniejsza niż makowe ziarenko” jest jednym z przedstawień cyklu „Zabawmy się bajkami”, który stworzony został w 2004 roku z myślą o najmłodszych dzieciach i oparty jest na przygotowaniu kameralnych spektakli połączonych z serią warsztatów twórczych. Przedstawienie bazuje na bardzo bliskim kontakcie z publicznością, podobnie jak w większości polskich spektakli, dzieci zostają posadzone w bezpośrednim kontakcie z przestrzenią gry, na podłodze, natomiast dla rodziców przygotowano miejsca z boku. Każde dziecko może zdecydować czy chce spędzić spektakl z rodzicem czy samo i zmienić miejsce w dowolnym momencie przedstawienia, co zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Prosta historia o poszukiwaniu wróżki prowadzona jest przez dwójkę aktorów (Maria Danadova, Juraj Smutny), którzy jako sympatyczne elfy zabierają dzieci w podróż do Krainy Fantazji. Te dwie postaci zjawiają się na sali z zamkniętymi oczami i rozpoznają obecność dzieci po ich pięknym zapachu. Elfy przez dłuższą chwilę nie chcą otworzyć oczu, bo boją się tego, co zobaczą, buduje to serię zabawnych sytuacji, ale jednocześnie staje się świetnym punktem wyjścia do nawiązania kontaktu z dziećmi, które podobnie jak elfy są w nowej sytuacji i z pewnością trochę się jej obawiają. Aktorom udaje się jednak bardzo szybko zaskarbić sobie zaufanie dzieci i wejść z nimi w bliski kontakt, który budowany jest poprzez dotyk, atmosferę rozmowy oraz formę wspólnej zabawy. Uwaga dzieci utrzymywana jest poprzez szybkie zmiany akcji i ciekawie, wspólnie przebudowywaną scenografię, którą stanowi niewielki okrągły podest z wyrastającą z niego w pewnym momencie palmą. Najciekawszy fragment spektaklu, to podróż przez morze. Nad dziećmi zostaje rozwinięta wielka, niebieska płachta, która oddziale je całkowicie od kręgu krzeseł przygotowanych dla rodziców. Wtedy rozpoczyna się prawdziwa przygoda, ale co naprawdę działo się pod tą płachtą wiedzą już tylko dzieci… Dźwięki sugerują burzę i walkę z żywiołem, w której bardzo chętnie uczestniczą widzowie. Gdy burza ucicha, uspokaja się również atmosfera na sali teatralnej, dzieci zachęcane przez elfy już z pewnością odnalazły w swej wyobraźni wróżkę mniejszą od makowego ziarnka. Historia dobiega końca. Dzieci obejrzały przedstawienie z dużą uwagą, jednocześnie bardzo chętnie włączając się do scenicznych zabaw proponowanych im przez aktorów.

Spektakl „Z księgi dżungli” zainspirowany został fragmentem powieści Rudyarda Kiplinga i opowiada o dzielnej manguście Rikki Tikki Tavi walczącej z wężem, w obronie piskląt. Historia została ujęta w niezwykłą formę, można powiedzieć, że przedstawiana jest na pięciu miniscenach – specjalnie skonstruowanych skrzyniach, składających się z oszklonych gablotek, których kolejne elementy zawierają obrazowo przedstawione epizody opowieści. Dookoła tych stanowisk usadzone zostają kilkuosobowe grupy dzieci, a każda z grup ma swojego animatora-narratora, który uruchamia ten obrazkowy świat. Poszczególne detale wykonane są w różnych technikach plastycznych, rysunki łączone są z elementami jakby wziętymi wprost z lasu – mchem, patykami, liśćmi. Ożywia je głównie światło, zewnętrzne z lampy, bądź zamontowane wewnątrz gablotki, ale niektóre z elementów, jak np. łapy i pysk mangusty poruszane są przez aktorów. Dzieci z ogromnym zainteresowaniem przyglądają się każdej kolejnej zmianie detali, które momentami przypominają preparaty, znane starszym widzom z lekcji biologii. Dynamikę historii nadaje nie tylko ubranie jej w tę intrygującą formę plastyczną, ale również perfekcyjnie przygotowana strona muzyczna przedstawienia. Całość oparta jest bowiem na regularnych zmianach rytmicznych, wpisanych w śpiewane przez aktorów, jakby afrykańskie, melodie. Zespół jest świetnie przygotowany wokalnie i wydawanymi z siebie dźwiękami, często naśladującymi odgłosy dżungli, doskonale buduje dramaturgię przedstawienia. Opowieść naprawdę porywa małych widzów, każdej zmianie detalu towarzyszą zachwycone westchnienia, z reakcji dzieci widać jak zaangażowały się w historię mangusty, a węże rzeczywiście budzą w nich momentami przerażenie.

Włoski teatr przedstawił dzieciom opowieść o czerwonej piłeczce, która puszczona w ruch zmienia swoje oblicze i przemierza cztery pory roku. Na dużym białym ekranie zasłaniającym całe pudełko sceny – tym razem spektakl zakłada tradycyjny układ widownie – wyświetlane są plastyczne zabawy filmowanego na bieżąco Dario Morettiego. Artysta usytuowany po prawej stronie sceny, za stołem pełnym farb i kredek stwarza na kilku kartkach papieru opowieść o Pallinie. Kamera niczym mikroskop powiększa jego prace, które on ożywia poruszając kartkami, przybliżając je do obiektywu, czy po prostu zalewając obrazki farbą. Narratorem opowieści jest ubrana na czarno tancerka (Cristina Cazzola), która wykonuje sekwencje ruchowe na tle ekranu, gestem i słowem uzupełniając rysunkową historię. Dzieciom sprawia ogromną frajdę rozpoznawania i wykrzykiwanie jaką postać przybiera w danej chwili Pallina – jest rybą, motylem, kurczakiem, bałwanem, a nawet kupą. Moretti bawi się rysunkami utrzymanymi w dziecięcej estetyce, a wydawane przez niego dźwięki, obok muzyki mechanicznej, stanowią bardzo ciekawe tło dla opowieści. Spektakl spotkał się z największą uwagą dzieci do 5 lat. Udało mi się porozmawiać z kilkoma mamami dzieci pomiędzy 2 a 4 rokiem życia, które opowiadały z jaką uwagą i zainteresowaniem ich dziecko śledziło to, co działo się na scenie. Na sali była spora liczba widzów w wieku wczesnoszkolnym, po panującym hałasie można było wnioskować, że nie są oni zainteresowani tym, co prezentowanie jest na scenie. Nasuwa się tutaj bardzo prosty wniosek, iż istotne jest określenie nie tylko dolnej, ale również górnej granicy wieku dzieci, dla których przygotowywany jest spektakl.

W twórczości teatralnej dla najnajmłodszych bardzo wyraźnie rysuje się tendencja do budowania scenicznego świata odwołującego się do zmysłów i wyobraźni widza. Autorzy spektakli starają się oddziaływać nie tylko na wzrok i słuch dzieci, ale również na ich powonienie, smak czy dotyk. W spektaklach tych bardzo wiele może również podpowiedzieć wyobraźnia dziecka, nie otrzymuje ono bowiem gotowego, zamkniętego obrazu będącego próbą wiernego odwzorowania rzeczywistości, lecz tylko elementy tej rzeczywistości, które może dowolnie komponować. Poznawanie świata, również przy udziale teatru, może okazać się dla dziecka bardzo cennym doświadczeniem, mogącym dobrze wpłynąć na kształtowanie jego wrażliwości. W Europie Środkowej już nie tylko zdajemy sobie z tego sprawę, ale zaczynamy podejmować poważne działania teatralne i naukowe, żeby za ideami szła konkretna praktyka artystyczna. Stawiamy pierwsze kroki, na obszarze teatru, w którym raczkujący widzowi są codziennością.

[w:] „Teatr Lalek”, nr 4/95/2008, s. 24-25.

PRZYSZŁOŚĆ TEATRU

Spędzić pięć dni, na piątej edycji bolońskiego Międzynarodowego Festiwalu Teatru i Kultury dla Najmłodszych „Wizje przyszłości, wizje teatru…”, to obejrzeć 25 spektakli kierowanych do dzieci pomiędzy pierwszym a szóstym rokiem życia, przyjrzeć się dwóm studiom do przedstawień przygotowywanych przez teatr La Baracca, wziąć udział w konferencjach dotyczących doświadczenia zdobywanego w dziedzinie teatru dla dzieci w czterech różnych krajach (Argentynie, Austrii, Danii i Izraelu), słuchać wykładów i dyskutować w ramach Międzynarodowego Forum ASSITEJu poświęconego teatrowi, który w Polsce za sprawą poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka określany jest mianem „teatru dla najnajmłodszych” oraz spędzić tysiące minut na intensywnych, kuluarowych rozmowach dotyczących tworzenia, badania i teoretycznej analizy teatru dla najmłodszych. Brakuje aż tchu, a to nie wszystko, co przygotował dla małych widzów, nauczycieli, dydaktyków, artystów i badaczy teatru organizator Festiwalu – boloński Teatr La Baracca – Testoni Ragazzi. W programie znajdziemy również warsztaty dla młodych twórców, które przyciągnęły artystów – aktorów, reżyserów, dramatopisarzy z całego świata i urozmaiciły barwną mapę gości festiwalowych o kolejnych kilkadziesiąt osób pragnących zajmować się teatrem dla dzieci od strony praktycznej. Ponadto seminaria, wykłady oraz cykle zajęć praktycznych z artystami i animatorami kultury przygotowane dla nauczyciel, dydaktyków, osób pracujących z dziećmi. Poza spektaklami granymi w siedzibie Teatru La Baracca, przez cały czas trwania Festiwalu zaproszone grupy występowały również gościnnie w bolońskich przedszkolach i żłobkach.

Do późnych godzin wieczornych teatr, mieszczący się w centrum Bolonii, w zabytkowym budynku z czerwonej cegły – jak na ten region Włoch przystało – tętnił życiem, entuzjazmem, mnogością języków i optyk patrzenia na sztukę dla dzieci. Te dyskusje, wymiana doświadczeń oraz spotkanie z kilkudziesięcioma spektaklami, prezentowanymi przez teatry z różnych krajów Europy, daje możliwość nakreślenia dosyć wyraźnego obrazu europejskiego teatru dla najmłodszych, a za sprawą obecności na Forum również badaczy i artystów z USA, Brazylii, Argentyny, Japonii, Korei i Kamerunu, otwiera tę perspektywę na cały świat.

Wśród oglądanych przeze mnie spektakli na pierwszy plan wybijają się te przygotowane przez gospodarzy Festiwalu. Powstały w 1976 roku Teatr La Barracca już od ponad trzydziestu lat specjalizuje się w tworzeniu przedstawień dla najmłodszych i to właśnie tutaj został zainicjowany ruch teatrów dla dzieci od 0 do 3 lat. Podczas „Wizji…” obejrzałam aż sześć przedstawień tej doświadczonej grupy ludzi otwartych, jak nikt dotąd widziany przeze mnie na scenie, na bycie i tworzenie dla najmłodszych widzów. „Piórko i kamień” oraz „Kolory wody” weszły już na stałe do repertuaru Teatru i na całym świecie, za sprawą Centrum Sztuki Dziecka również w Polsce, są znane i uznawane za „klasykę” spektakli dla dzieci do lat trzech. Oba przedstawienia utrzymane są w podobnej – ciepłej, kolorystyce i dominuje w nich scenografia wykonana z naturalnych surowców, jak płótna, drewno bambusowe, suszone rośliny. „Piórko i kamień” to opowieść o nierozerwalnym związku tego co lekkie, z tym co ciężkie. Przy zaznaczeniu wyraźnych różnic pomiędzy kamieniem i piórkiem, snuta jest opowieść o istnieniu dwóch materii. Prostota opowiadanej historii, tak charakterystyczna dla wszystkich spektakli dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, otwiera się na doświadczenia sensoryczne widowni. Ruch przedmiotu w przestrzeni, dźwięki, kolory – wszystko to zamknięte w spójną całość, rozwijaną przez dwie aktorki – Valerie Frabetti i Carlotte Zini – miękko poruszające się w przestrzeni gry (teatr dla najnajmłodszych wolny jest od wystawiania spektakli na tradycyjnie rozumianej scenie), z ogromną delikatnością operujące głosem, ożywiające sceniczną rzeczywistość, w której dzieci mogą doświadczyć świata w inny sposób niż poza teatrem. Tutaj skupienie się na przedmiocie, dźwiękach, które wydaje, kolorach, które może przybrać, zostaje wyabstrahowane z rzeczywistości, staje się tematem konstruowania świata scenicznego. Podobnie w „Kolorach wody”, to jakby spektakl z tego samego ducha. Tutaj przygoda w ogrodzie, spotkanie z roślinami, np. sałatą, pomarańczami, ziarnami grochu, staje się formą doświadczania kolorów oraz dźwięków, które zostają w spektaklu z nimi skojarzone. Valeria Frabetti i Andrea Buzzetti wiodą dzieci w świat ożywającej za sprawą deszczu natury. Nie ma tu jednak miejsca na dosłowność, historia składa się przede wszystkim z obrazów i zaledwie kilku słów. Nie trzeba dodawać, że widownia jest zachwycona, dzieci z ogromnym skupieniem przyglądają się temu, co dzieje się przed nimi, chcą chłonąć ten świat, a poprzez niego uczą się wrażliwości. Oczywiście formy odbioru są rozmaite, u tak zróżnicowanej rozwojowo grupy. Dzieci, nawet w obrębie jednej klasy przedszkolnej lub żłobkowej, różnią się między sobą ogromnie. Nie brakuje jednak na widowni okrzyków zachwytu („Che bella!” to jeden z moich ulubionych), westchnień i wyraźnych emocji. „Kolory wody”, są efektem warsztatów dla nauczycieli ze żłobków. La Baracca specjalizuje się w takiej współpracy, czerpie z niej doświadczenie w tworzeniu spektakli, ale również przygotowuje edukatorów do samodzielnego wprowadzania dzieci w świat teatru oraz realizowania autorskich spektakli. Należy również wspomnieć, iż niezwykle owocne w tworzeniu przedstawień są dla La Baraccy warsztaty z samymi dziećmi, podczas których artyści poznają zmieniające się wciąż potrzeby, sposoby myślenia i postrzegania świata swojej najnajmłodszej publiczności.

Nie sposób w tym miejscu nie opowiedzieć w jak niezwykły sposób podchodzi się w tym teatrze do dzieci. Nie przesadzę pisząc, że traktuje się je jak świętość. To one są tutaj najważniejsze, o nie się dba i dla nich tworzy. Spektakl jest spotkaniem z nimi. Podczas Festiwalu doszło do bardzo wielu zabawnych sytuacji, w których organizatorzy wyraźnie akcentowali: jesteśmy tu dla naszych najmłodszych widzów – badacze, krytycy etc. to widzowie drugoplanowi, przede wszystkim nie mają przeszkadzać dzieciom. Byłam również świadkiem niezwykłej sceny – Roberto Frabetti niecierpliwie wyczekiwał przed teatrem na spóźniające się dzieci ze żłobka, a gdy tylko wypatrzył je na horyzoncie podbiegł do opiekunek i pomógł im przeprowadzać całą grupę przez ulicę. Nikt nie złościł się o to spóźnienie, w spokoju czekano na grupę i było pewne, że bez nich spektakl się nie zacznie, bo przecież byliśmy tam – wszyscy, goście z całego świata również, właśnie dla tych dzieci, dla ich dobra i rozwoju.

Obok dwóch teatralnych hitów La Baraccy, z którymi teatr odwiedził już rozmaite zakątki świata, obejrzałam cztery najnowsze bolońskie produkcje z 2009 roku. Od strony treści i swobody podejścia do tematu zachwyciła mnie „Łazieneczka” przygotowana dla dzieci pomiędzy 3 a 6 rokiem życia. Pobyt w łazience dwóch mężczyzn w sile wieku, to zagadnienie nieczęsto spotykane w teatrze dla najmłodszych. W tym spektaklu rozmaite perypetie panów, którzy trafiają do monstrualnie dużej łazienki o kubistycznych kształtach (świetna scenografia Barbary Burgio), pokazują widziany z przymrużeniem oka świat dorosłych, którzy gdzieś pod skorupą z garniturów, wyrwani z uścisku krawatów, odnajdują w sobie dziecko. Do zdecydowanie najsłabszych przedstawień La Baraccy zaliczam stworzony w koprodukcji z barcelońskim teatrem Madruix spektakl „Daję ci księżyc”, przy natłoku naprawdę dobrych produkcji dla dziec, ta jest po prostu zwyczajna. Zajmujące 2/3 wysokości dużej sceny figury z drucianych stelaży, animowane niezbyt sprawnie przez cały spektakl, stwarzają ogromny dystans pomiędzy aktorami a widownią, który potęguje przegadana i niezajmująca historia. Całkowitym przeciwieństwem pod względem kontaktu z publicznością jest przestawienie dla dzieci do trzech lat, o nietuzinkowym tytule „Drzewo, które kradło majtki”. Historią o tym niezwykłym drzewie Antonella Della Rosa i Roberto Frabetti po prostu rozmawiają z dziećmi. Niczego nie odgrywają i przez cały czas trwania spektaklu są zwróceni do publiczności. Umieszczają na dużym drzewie, stanowiącym centralny punkt scenografii, kolorowe ubrania, pluszowe zwierzęta, zabawki. Przez cały spektakl jest po prostu miło i zabawnie, dzieci garną się do aktorów, choć spektakl nie jest zbudowany w oparciu o interakcję z publicznością. Formę zabawy, bardzo zbliżającej widzów do rzeczywistości scenicznej ma również spektakl „A następnie… upadają!” grany przez Carlotte Zinni i Andrea Buzzattiego. Spektakle te pokazują wyraźnie, że dla włoskiej grupy kształt artystyczny przedstawienia jest drugoplanowy wobec kontaktu z dziećmi, tworzą oni spektakle ładne, bardzo spójne wizualnie, ale niebędące wyzwaniem estetycznym.

Pod względem artystycznym, estetycznym, konceptualnym niezrównanym liderem festiwalu okazał się spektakl „Holzklopfen” niemieckiego teatru Helios. Tego spektaklu nie można zamknąć ramami „teatru dla dzieci”, obok „Królowej Śniegu” Marcina Wierzchowskiego z Teatru Współczesnego w Szczecinie, niemiecki spektakl zobaczony w Bolonii, zaliczam do najważniejszych tworzonych z myślą o dziecięcej publiczności, które oglądałam w życiu. „Holzklopfen” to historia opowiedziana w drewnie. Na wyznaczonej przez wióry przestrzeni Michael Lurse stwarza drewniany świat – buduje dom z pieńków, stwarza postaci ze szczapek, wydobywa ukryte w wiórach drewniane potwory. Każdy gest aktora i każdy kawałeczek drewna mają w tym przedstawieniu znaczenie, poniewierające się polano okazuje się głową krokodyla, patyczki, szczapki, drewienka – wszystko ożywa i włącza się do opowieści. Całość wsparta jest zmienną – raz nastrojową, raz niezwykle dynamiczną i nieokiełznaną muzyką Andrésa Cabrera, wykonywaną oczywiście na drewnianych instrumentach – ksylofonie, kastanietach, grzechotkach etc. Momentem przełomowym przedstawienia jest rozpoczęcie przez aktora wytyczania łopatą ścieżek w wiórowym podłożu i zaproszenie widzów do wejścia w tę przestrzeń. Dzięki ruchom łopaty zamknięte drogi, otwierają się ku wyjściu, każde dziecko może podjąć próbę włączenia się w przestrzeń gry, odbyć zbiorową lub indywidualną podróż. Niezwykłym doświadczeniem jest obserwowanie w jaki sposób każde z dzieci pokonuje obraną przez siebie trasę. W tym spektaklu nie ma ani jednego elementu, który kusiłby widzów swoim współczesnym wyglądem – brak plastikowych lub pluszowych zabawek, nie ma milutkiej muzyki, jest zaproszenie do wspólnej przygody. „Holzklopfen” to komunikat nakierowany na zmysły dziecka, nadawany za pomocą niepopularnego współcześnie materiału, jakim jest drewno. To przedstawienie dla dzieci powyżej drugiego roku życia, jest efektem projektu włączającego przedszkolaków w proces prób i przygotowań do spektaklu. Na podstawie obserwacji zachowań dzieci w zakładanej przestrzeni spektaklu, reżyserka – Barbara Kölling, wraz z aktorem i muzykiem, budowała przedstawienie. Niemieccy twórcy, którzy działają na obszarze teatru dla dzieci od dwudziestu lat, wybrali inną drogę od Włochów, poszli estetycznie i artystycznie o krok dalej. Czerpią inspiracje ze zdobyczy sztuki najnowszej, w tym również teatru, korzystają oczywiście z wielkiego doświadczenia La Baraccy, która jest niekwestionowanym pionierem w dziedzinie teatru dla najnajmłodszych, jednak tworząc spektakle patrzą na sztukę i komunikację z dzieckiem z innej perspektywy. Taki kierunek rozwoju teatru dla dzieci bardzo cieszy, zwłaszcza, że praca Włochów i artystów obszaru niemieckojęzycznego nie wyklucza się, rozwój może przebiegać dwutorowo. W Bolonii podczas dyskusji na temat teatru dla dzieci w Austrii, w której brał udział Stephen Rabl – dyrektor artystyczny Teatru Dla Młodej Publiczności – DSCHUNGEL WIEN, przekonałam się, że Austriacy stawiają podobne zadania sztuce dla dzieci, jak Niemcy. Jaki przybiera to kształt artystyczny będziemy mogli przekonać się w Polsce już w czerwcu, gdy na Biennale Sztuki Dziecka zostanie zaprezentowane przedstawienie „Niespodzianka” tejże wiedeńskiej grupy. Widziałam zapis dvd spektaklu – sądzę, że dzieci będą zachwycone, a dorośli przeżyją prawdziwy szok poznawczy. Jest na co czekać!

Moimi teatralnymi faworytami stali się zatem Niemcy i Austriacy, bo przecież poza DSCHUNGEL WIEN, pamiętać trzeba o świetnym salzburskim teatrze TOIHAUS, który z powodu choroby aktorki niestety nie zagrał przedstawienia „Tu i tam, moja mała podróż przez dzień”, znanego dzięki Centrum Sztuki Dziecka również w Polsce. Wśród spektakli, które pozostawiły we mnie pozytywne wrażenia, wymienić warto również ekspresyjnie zagrane i urocze wizualnie „Do łóżka” hiszpańskiego teatru Katarsis, bardzo ciekawe animacyjnie, ze świetnymi lalkami „Brzydkie kaczątko” duńskiego Teatru Lampe, prezentowane w ramach cyklu „Pocztówka z…”, który w tym roku skupiał się na duńskim teatrze, czy bardzo ciekawe koncepcyjnie, gorsze w realizacji, „Ostatnie drzewo” Włocha – Stefano Bertolo, który stworzył ze wszystkich małych widzów orkiestrę, wręczając im instrumenty perkusyjne i włączając ich granie w akcję przedstawienia.

Spektakle, praktyka artystyczna, to podstawa poznawania świata teatru dla najmłodszych, jednak bardzo ważnym doświadczeniem były również spotkania z badaczami, krytykami oraz twórcami teatru dla dzieci, które podczas Forum ASSITEJu, organizowanego przez La Barracca – Testoni Ragazzi we współpracy z ITYARNem (Międzynarodową Siecią Badawczą Teatru dla Młodej Publiczności) koncentrowały się na teatrze dla najnajmłodszych. Wykłady z udziałem Ivicy Simica (Sekretarza Generalnego ASSITEJ International), Graziano Melano (Prezydenta włoskiego ASSITEJu), Wolfganga Schneidera (Prezydenta ASSITEJ International), członków ITYARNu: Manon van de Water (USA), Lisy Hovik (Norwegia), Evely Glodfinegr (Argentyna), Geesche Wartemann (Nimecy) oraz artystów Charlotty Fallon z Teatru de la Guimbarde w Belgii, Roberta Frabettiego założyciela Teatru La Baracca, Graziano Melano z Fundacji Teatru Ragazzi e Giovani oraz AnnyNøjgårdz duńskiego Teatru Lampe, połączone zostały z cyklem warsztatów i dyskusji – nazwanych „Okrągłe stoły”, w których doszło do żywej wymiany zdań pomiędzy zainteresowanymi teatrem dla dzieci z całego świata. Podjęto m.in. próbę charakterystyki widza teatrów dla najnajmłodszych, tutaj poruszono np. kwestie: dziecko, jako konsument, dziecko i jego rola w społeczeństwie oraz w historii sztuki, dziecko a estetyka. Bardzo ważne okazało się również zaakcentowanie problemu braku w krajach europejskich szkół, kształcących artystów do tworzenia teatru dla dzieci. Dyskusja koncentrowała się na konieczności doszkalania nauczycieli, którzy bardzo często są przygotowani słabiej niż ich podopieczni na spotkanie ze sztuką. Obok edukacji postawiono również problem rodzica w teatrze, pytano w jaki sposób go traktować, czy również wciągać do interakcji? Spornym zagadnieniem okazała się odpowiedzialność, którą twórcy biorą na siebie robiąc teatr dla najnajmłodszych. Wielu artystów z oburzeniem negowało samą kategorię odpowiedzialności, którą odróżniali od faktu nie robienia dzieciom krzywdy poprzez sztukę. Odpowiedzi, koncepcji i pomysłów było wiele. Świetnym podsumowaniem okazało się stwierdzenie, iż badacze powinni koncentrować się na stawianiu coraz większej ilości pytań, poznawaniu dzieci, jako potencjalnych widzów, badaniu rozwoju sztuki, ale przede wszystkim odpowiedzią na liczne pytania powinna być praktyka artystyczna, bez doświadczania której nie można tak po prostu sobie teoretyzować.

Jak na tym barwnym, różnorodnym tle wypada Polska, nieobecna w tym roku w programie Festiwalu? Przed wyjazdem do Bolonii miałam wrażenie, że tworzone u nas spektakle dla najnajmłodszych, całkowicie wpisują się w założenia o teatrze dla dzieci do lat trzech, wypracowane w innych krajach Europy przez trzydzieści lat praktyki. Konfrontacja wyobrażeń, zbudowanych na podstawie wielu nagrań i kilku obejrzanych w Polsce spektakli, z rzeczywistością europejskiego żywiołu teatru dla najnajmłodszych, pozwoliła mi przekonać się, że produkcje trafiające w sedno europejskiego myślenia o tego typu sztuce, to wciąż jeszcze przyszłość polskiego teatru. Prace poznańskich grup czy rozchwytywane „Tygryski” stołecznej Lalki, to nadal jeszcze tylko poszukiwania języka, form wyrazu, komunikacji z najnajmłodszą publicznością. Może przedstawienie przygotowywane w Białymstoku przez trzy absolwentki tamtejszego Wydziału Sztuki Lalkarskiej przyszłość przemieni w teraźniejszość?

Strona organizatorów festiwalu znajduje się tutaj.


TEATR NAJNAJWIĘKSZYCH NADZIEI

Spektakle dla najnajmłodszych widzów – czyli takich od pierwszych dni życia do trzech lat – nie mają jeszcze w Polsce dużej tradycji. Dlatego zarówno rodzice, twórcy teatralni, jak i pedagodzy i animatorzy kultury, którym teatr dla dzieci nie jest obojętny, pokładają ogromne nadzieje w rozwoju teatru skierowanego do tak młodej publiczności. W Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu już po raz drugi odbył się przegląd zespołów grających dla dzieci w wieku 0-3 lat. Pierwsze tego typu spotkanie, łączące prezentacje spektakli z panelami dyskusyjnymi, miało miejsce w listopadzie 2006 roku. Gościł wtedy w Poznaniu Roberto Frabetti – wybitny aktor i twórca spektakli, który pracę z najmłodszymi rozpoczął ponad dwadzieścia lat temu oraz jeden z najważniejszych teatrów przygotowujących przedstawienia dla najmłodszej widowni – bolońska La Baracca.

W tym roku również nie zabrakło zagranicznych gości, którzy są reprezentantami najświetniejszej europejskiej tradycji teatru dla dzieci. Z Austrii przyjechał Toihaus Theater am Mirabebllplatz Salzburg. Co ciekawe, w repertuarze tego teatru spektakle dla dzieci występują na równych prawach z przedstawieniami dla dorosłych, czego nie spotykamy często w Polsce, gdzie przyzwyczajeni jesteśmy do sporych dysproporcji w ilości, a nierzadko i jakości spektakli dla dzieci, przygotowywanych na scenach teatrów dramatycznych oraz prezentacji dla dorosłych, pokazywanych na scenach tradycyjnie uznawanych za dziecięce. Polski teatr musi przejść jeszcze długą drogę, żeby zmienić te przyzwyczajenia, a przede wszystkim podnieść poziom przedstawień dla dzieci, których premiery, przeważnie „z obowiązku”, przygotowywane są w teatrach dramatycznych. Zachodnie teatry, takie jak Toihaus czy La Baracca, powinny stać się jednak przede wszystkim przykładem najwyższego poziomu artystycznego prezentacji przygotowywanych z myślą o dziecięcej publiczności.

Inicjatywa Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu miała stać się właśnie okazją do takich refleksji. Pozwoliła na prezentację spektakli polskich grup teatralnych skierowanych do najnajmłodszych widzów, a także na ich konfrontację z dokonaniami artystów europejskich. Podczas przeglądu zaprezentowano osiem spektakli. Po ich obejrzeniu nietrudno dojść do wniosku, że w Polsce mamy jeszcze problem z tym, w jaki sposób rozmawiać z najnajmłodszym widzem poprzez medium teatru. Znalazły się bowiem na przeglądzie przedstawienia podchodzące do materii teatralnej w sposób zupełnie nietrafiający do tak małego widza, próbujące budować zbyt skomplikowane narracje. W moim odczuciu najciekawiej zaprezentowało się poznańskie Studio Teatralne Blum ze spektaklami „Co to?”, „Pudełko i Śpiewanki”. Twórcy tego teatru (Lucyna Winkel, Katarzyna Pawłowska, Artur Szych) doskonale rozumieją podstawowe założenie tworzenia spektakli dla najmłodszego widza, że najważniejszy jest temat, np. skupienie na przedmiocie, bowiem narracyjność nie jest cechą wyobraźni dziecięcej. Dziecko nie jest w stanie skupić się na snutej na scenie opowieści, jest widzem wychwytującym zupełnie inne niuanse przedstawienia, koncentruje się na elemencie, struktura jego myślenia nie jest linearna. Bardzo ważna okazuje się również próba dotarcia do małego widza poprzez poruszanie jego wszystkich zmysłów.

Najbardziej interesujące spektakle przeglądu odwoływały się właśnie do zmysłowego postrzegania świata przez dzieci. Zdecydowany hit Sceny Prezentacji – przedstawienie „Tu i tam. Moja mała podróż przez dzień” Teatru Toihaus, dzięki granej na żywo muzyce, zabawom z kolorowymi przedmiotami, a nawet odwołującym się do zmysłu smaku częstowaniem ciastkami, wprowadziło małych widzów w świat nowych doznań teatralnych. Różnorodne zabiegi uruchamiające dziecięce zmysły dynamizowały akcję, zbudowaną na prostej opowieści o dniu małej dziewczynki.

Po obejrzeniu tego spektaklu i wysłuchaniu dyskusji doszłam do podstawowego dla mnie wniosku dotyczącego tworzenia przedstawień dla najnajmłodszych widzów – najważniejsze jest budowanie całości spójnych i atrakcyjnych estetycznie, które staną się inicjacją do świata sztuki, nauczą dziecko wrażliwości w pojmowaniu praktyki artystycznej, przyzwyczają do obcowania z wartościami czerpanymi z kultury wysokiej. To wszystko jest możliwe do zrealizowania właśnie dzięki tworzeniu spektakli stawiających na wysoką jakość estetyczną i artystyczną, a przy odwołaniu się jeszcze do podstawowych wiadomości z psychologii rozwojowej, można stworzyć prawdziwe teatralne cuda teatru dla najnajmłodszych, co potwierdzają właśnie produkcje La Baracci i Teatru Toihaus, z którymi uczestnicy paneli dyskusyjnych przeglądu, mogli zapoznać się podczas projekcji filmowych.

Bardzo ważnym elementem Sceny Prezentacji dotyczącym teatru dla najnajmłodszych były właśnie spotkania twórców i animatorów kultury oraz rodziców i zainteresowanych widzów. Brali w nich udział przedstawiciele wszystkich teatrów zaproszonych na przegląd: Pogotowie Teatralne, Studio Teatralne BLUM, Teatr Lalki i Aktora Kubuś, Teatr ATROFI, a także Irena Lipczyńska i Beata Bąblińska – ta lista nie jest dużo mniejsza niż ilość wszystkich teatrów w Polsce przygotowujących premiery dla widzów w wieku od 0 do 3 lat. Głos zabierała również Myrto Dimitriadou – reżyserka z Teatru Toihaus. Gośćmi panelu byli również kierownicy literaccy polskich teatrów dla dzieci, swoją obecność zaznaczyli dr Marzenna Wiśniewska z Baja Pomorskiego oraz dr Wojciech Śmigielski z Teatru Lubuskiego. Istotne było również uczestnictwo w całym przeglądzie psychologa, dra Marka Juraszka ze Szczecina, a także przedstawicielek Instytutu Małego Dziecka. Dziwi nieobecność reprezentantów poznańskiego Teatru Animacji, który jest przecież najważniejszym ośrodkiem w Wielkopolsce przygotowującym spektakle dla najmłodszych widzów.

Dyskusja umożliwiła wielowątkowe spojrzenie na problem tworzenia teatru dla najnajmłodszych widzów. Już na początku rozmów padło podstawowe pytanie: czy najmłodsze dzieci potrzebują teatru? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, twierdząco odpowiedziały uczestniczące w panelu mamy, których dzieci chłoną wszystkie dobrze przygotowane z myślą o nich spektakle. Odpowiedzią były również reakcje publiczności, dzieci w niezwykły sposób reagowały na przedstawienia, często nie mogły oderwać wzroku od pola gry, widać było, że są zauroczone tym magicznym, kolorowym światem, który ktoś stwarza specjalnie dla nich, a który jednak różni się od oglądanej codziennie rzeczywistości.

Oczywiście zdarzały się i reakcje zgoła odmienne, niekiedy był to płacz, czasem zainteresowanie wszystkim, tylko nie tym, co dzieje się na scenie. Te reakcje stały się podstawą do rozważań nad niezwykle istotną kwestią, którą twórcy i badacze teatru dla malutkich widzów muszą brać pod uwagę – nie ma potrzeby wchodzenia w głęboką psychologię, wystarczy podstawowa wiadomość, że każde dziecko rozwija się w tym wieku indywidualnie, stąd tak różne zachowania podczas spektakli. Nie można zatem próbować uniwersalizować, być pewnym, że właśnie to trafi do większości małych widzów. Warto oczywiście usystematyzować, co wiemy o dziecku na podstawie badań psychologicznych, ale ten podstawowy fakt o niemożności prognozowania konkretnych zachowań dzieci w określonym wieku, znów skłania do konstatacji o niezwykle istotnej roli wartości estetycznych i artystycznych spektaklu. Należy podjąć próbę stworzenia spektakli, które będą mówiły do dzieci ich językiem, ale nie wejdą na poziom infantylności, lecz poprzez wysoką jakość artystyczną, pozwolą na stworzenie niezwykłej relacji na linii scena-widownia, relacji, która pozwoli dziecku na obcowanie z teatrem już od najmłodszych lat. Teatry muszą zrozumieć tę prostą prawdę, że tworząc spektakle dla najmłodszych, inwestują w przyszłość swoich odbiorców i kształcą pokolenia widzów wybrednych i świadomych teatralnie.

Nowa Siła Krytyczna
06-05-2008

Reklamy
 

3 Responses to “NAJNAJe”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s