Alicja Rubczak

tylko teatr, nie tylko dla dzieci

Po mWST słów kilka 21/04/2012

Mnie nie wypada pisać o tym, co wspólnie z 3 koleżankami z Instytutu Teatralnego, a zarazem z rady programowej Małych Warszawskich Spotkań Teatralnych, postanowiłyśmy zaprosić do Warszawy.

Nagadałam się o tym, czasem mądrzej, czasem gupiej w różnych mediach, ale przede wszystkim chciałam, bardzo chciałam, żeby te spektakle, w takim właśnie zestawie zobaczyła publiczność – ta dziecięca z rodzicami. Ukochania moje – czyli szwedzkie „AB3” i równie totalnie odjechane i abstrakcyjne „Grajkółko” spotkały się z różnymi opiniami, zwłaszcza ten pierwszy spektakl. Bo dziwny, mroczny, zbyt abstrakcyjny, jak „2 Program Polskiego Radia”… nie dla dzieci? Nie dla polskich dzieci? Zdecydowanie dla nich, bo piękny, doskonale przygotowany, tajemniczy, no i kto powiedział, że dzieci nie powinny w teatrze się bać… strach to też emocja, naprawdę piękna i ważna. Nie kastrujmy teatru dla dzieci z doświadczeń tego, co trudne. Bójmy się złego teatru, tandety, braku profesjonalizmu i robienia z dzieci głupków. Ale ufajmy ich wyobraźni, indywidualności… Przekonałam się w tym roku, że teatr dla dorosłych ma prawo budzić różne emocje w widzach, może być 100 odbiorców i każdy napisze swoje wrażenia na blogu, w gazecie, opowie w radiu, uargumentuje dlaczego jest na tak, a dlaczego na nie… A my dorośli tak szybko wydajemy opinie, że TO NIE JEST DLA DZIECI, bo grupie 5 maluchów, która siedziała obok nas się nie podobało, a nasz syn tego nie zrozumiał… Czy mówimy TO NIE DLA DOROSŁYCH, kiedy wychodzimy kompletnie zniesmaczeni lub absolutnie nie mamy pojęcia o czym było przedstawienie?

Naprawdę ufajmy dzieciakom i przyglądajmy się im, bo też mają gust, też mają swoje potrzeby estetyczne i też lubią teatr różnorodny.

Bacznie czytałam wszystkie poMałoWSTowe relacje, ta mnie powaliła trafnością, świetnym piórem, uchwyceniem konkretu i otwartością.

Czytajcie:

OCZY, WIŚCIE!

Reklamy
 

Wytańczona Kraina czarów 14/02/2012

Ten projekt zachwycił mnie jak tylko o nim po raz pierwszy przeczytałam. Improwizowany spektakl teatru tańca dla dzieci. Wow! No i tak zachwyca mnie do teraz. Za każdym razem w przestrzeni gry dzieje się coś innego a zaskakujące reakcje dzieci, ich swobodne ruchy, chęć włączania się do gry, radosne pląsanie, naturalne podrygiwanie, przepiękny taniec, są czymś naprawdę niezwykłym i tak bardzo uroczym.

Wonderland Project to przedsięwzięcie zaskakujące. Musicie koniecznie przekonać się o tym sami. Już w najbliższy weekend będzie można zobaczyć go w Starym Browarze: w sobotę spektakle, w niedzielę wziąć udział w warsztatach.

Wonderland Projekt

Sobota 18.02 / 11:00 / Studio Słodownia +3
Sobota 18.02 / 17:00 / Studio Słodownia +3
czas trwania: 60 minut
wiek: bez ograniczeń
bilety: dziecko 15 zł, dorosły 25 zł
bilety dostępne w punktach informacyjnych w Atrium i Pasażu Starego Browaru

Wonderland Warsztat + wspólny spektakl

Niedziela 19.02 / 10:00 / Studio Słodownia +3
czas trwania: 2 h
wiek: dla dzieci od 3-6 lat i ich rodziców
koszt: 50 zł (dorosły + dziecko)

Zgłoszenia na warsztat

należy przesyłać na adres m.maciejewski@artstationsfoundation5050.com
(ilość miejsc ograniczona)

 

Tabu w sztuce dla dzieci 28/09/2011

Konferencja \"Ciiii… to temat nie dla dzieci\", cieszyła się na mWST dużym powodzeniem. Dyskutowaliśmy dużo, długo i emocjonalnie, z oczywiście odpowiednio wymierzoną dawką merytoryki. To fantastyczne, że temat nie znika z obszaru zainteresowań teoretyków i praktyków sztuki. Tym razem organizatorem jest Nadbałtyckie Centrum Kultury, na którego konferencjach miałam okazję być i mogę je Wam polecić.

Z pewnością będzie profesjonalnie, rzeczowo i skandynawsko (co dla mnie jest dodatkowym atutem).
Tabu w sztuce dla dzieci – wykłady i warsztaty – Gdańsk, Warszawa, Poznań przez cały październik. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

 

można wspólnie poFIKAć 09/09/2011

Od paru miesięcy jest na rynku wydawniczym czasopismo, które może zainteresować zarówno rodziców, jak i dzieci, ale też wszystkich fanów teatru. Pismo nosi tytuł \”Fika\” i sądzę, że warto poświęcić mu chwilę uwagi. Wydawcą jest firma Tashka, która specjalizuje się w rozmaitych dziecięcych sprawach, jak chociażby kolekcje nietuzinkowych ubrań czy grafika dla dzieci. Wszystko to za sprawą szerokich zainteresowań i szalonych pasji redaktorki „Fiki”, bardzo charyzmatycznej osoby – Pani Kasi Kucharskiej, której energia i pasja biją z każdej strony pisma.

Z założenia jest to magazyn dla dzieci i dla dorosłych. Na niektórych ze stron maluchy znajdą zabawy i gry, przyznam, że do moich ulubionych należą te dedykowane ekologicznym zabawkom – rozczulił mnie komar zrobiony z pudełka po jajkach. „Fika” generalnie jest właśnie pismem proekologicznym i prorodzinnym, co jest naprawdę bardzo miłe. Są też zabawne i kolorowe – na szczęście nigdy kiczowate – lekcje angielskiego.

Ale to także pismo do wspólnego czytania i spędzania razem czasu, chociażby na opowieściach Myszki Spadachroniarki, która jest niezwykłą podróżniczą odwiedzającą różne miasta i dzielącą się swoimi wrażeniami z miejsc ciekawych dla całych rodzin. Miły jest też Hipopotam Junior – znawca tematów kulturalnych, obie postaci powracają w każdym piśmie i miło się do nich przyzwyczaić. Są również działy – jak ten dedykowany historii sztuki – w których część przeznaczona jest dla dzieci, a część dla dorosłych.

W dziale dla dorosłych zawsze ciekawe wywiady, teksty specjalistów dotyczące psychologii, kultury, sztuki, ale i prawa czy ekologii. Polecane są także ciekawe miejsca dedykowane dzieciom, które warto odwiedzić w różnych miasta Polski i świata (w poprzednim numerze Ewa  Świerżewska, którą na pewno znacie z portalu www.qlturka.pl, opowiada o fantastycznej dla całych rodzin Skandynawii).

Sporo tego wszystkiego, dlatego naprawdę warto do „Fiki” zajrzeć. To pismo nastawione przede wszystkim na rozwijanie dziecięcej kreatywności, ale z pewnością i nas – dorosłych, ciekawie zainspiruje. Pismo dopiero się rozwija, trochę w nim szalonego nieładu, ale i dużo ciekawych pomysłów.

Ma i „Fika” kilka mankamentów, ale przecież trzeba je wybaczyć debiutantom, tutaj nie będę o nich pisać, jeśli chcecie – sprawdźcie sami, bo w tym numerze to nawet znajdziecie bajkę autorki, z którą dzięki mojemu blogowi zdążyliście się już na pewno oswoić. Bywa oczywiście również teatralnie, dlatego m.in. zdecydowałam się o „Fice”napisać i trochę pofikać. A! Nowy numer właśnie wchodzi do sprzedaży – znajdziecie go w EMPiKach i rozmaitych miejscach dedykowanym kulturalnej aktywności dzieci.

 

Nieskromnie, ale w temacie 27/07/2011

Dlaczego nieskromnie?

Bo o mnie i o jednym z moich najukochańszych projektów :) no i w dodatku dobrze, w superlatywach, więc nie ma co – trzeba się chwalić!!!

Agata Drwięga – młoda recenzentka teatralna współpracująca m.in. z Nową Siłą Krytyczną, napisała bardzo solidny i ciekawy tekst będący podsumowaniem 2 przedstawień, które udało nam się sprowadzić do Poznania w ramach projektu Stary Browar Nowy Taniec dla Dzieci: „Ja, Ty i My” Aaben Dans z duńskiego Roskilde oraz „Cyrk kwadratów” Train Theater z Izraela. Przed nami jeszcze wciąż jeden spektakl w ramach tegorocznego cyklu, czyli „Magiczne Jajo”, już 24 i 25 października w Słodowni +3 Starego Browaru. Wypatrujcie pilnie kiedy pojawią się informacje o rozpoczętej sprzedaży biletów, bo najgorsze są rozczarowane buziaki dzieci, które z racji na brak biletów przed spektaklem nie mogą wejść na przedstawienie. Oczywiście zawsze stajemy na głowie, żeby udało się usatysfakcjonować wszystkich widzów, ale nie zawsze jest to możliwe.

Rozgadałam się… tutaj link do tekstu Agaty:

Agata Drwięga, \”Jęzuk bez słów\”

A tutaj jeszcze bardziej nieskromnie, bo rozmowa ze mną :P

Agata Drwięga, \”Dzieci są najważniejsze\”

Jestem również bardzo ciekawa Waszych opinii na temat tego, co udało się dotychczas zrealizować i pokazać w ramach tego projektu, a może znacie jakieś godne polecenia produkcje teatru tańca współczesnego dla dzieci? Bardzo chętnie się im przyjrzę.

 

 

Teatr dla dzieci a światowy pokój?/Children’s theatre and world peace issue? 05/01/2011

Kiedy zapytano mnie, jak teatr dla dzieci może wpłynąć na światowy pokój napisałam taki tekst. Dzielę się nim z Wami.

POLSKI TEATR LALEK W OKRESIE SOCJALIZMU – KILKA UWAG O PATRIOTYZMIE

Odpowiedź na pytanie czy i w jaki sposób teatr dla dzieci może wpływać na pokój na świecie jest bardzo trudna. Może wydawać się, że śmieszne laleczki, zabawne historie, wszystko, co można „między bajki włożyć”, w żaden sposób nie ma szans oddziaływać na konflikty zbrojne. Nie należy jednak zapominać, że teatr – zwłaszcza ten dla dzieci – jest przestrzenią kształtowania człowieka. Uczy wrażliwości, mądrości, umiejętności krytycznego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość, ale również pokazuje czym jest odwaga, samodzielność myślenia i tolerancja.

Historia polskiego teatru dla dzieci sięga bardzo daleko w przeszłość, jeszcze do teatrzyków domowych czy szopek świątecznych, jednak okresem największego rozkwitu był czas tuż po II wojnie światowej. Socjalizm nie był dla mojego narodu ani łatwy, ani przyjemny, wypaczone zostało przede wszystkim pojęcie wolności człowieka. Niezaprzeczalnie jednak to właśnie w tym czasie rozwijał się w Polsce zawodowy teatr lalek, na obszarze którego kwitła twórczość dla dzieci. sTo okres działalności najwybitniejszych polskich twórców tego nurtu, którzy znani byli również na świecie, m.in. Jana Wilkowskiego, Jana Dormana, Henryka Ryla czy Alego Bunscha – artystów, którzy sprawili, że teatr dla dzieci traktowany był jako prawdziwa, wartościowa sztuka.

Działalność pierwszych scen lalkowych (np. Teatru Marionetek prowadzonego przez Halinę Lubicz w Poznaniu) przerwała II wojna światowa, wielu twórców działało potajemnie w czasie okupacji lub tworzyło teatry w obozach jenieckich. Henryk Ryl – jeden prekursorów polskiego zawodowego lalkarstwa, od 1942 roku był oficjalnym kierownikiem Teatru Lalek w Murnau. W czasie pobytu w obozie spotkał się po raz pierwszy z wybitnym twórcą polskiego teatru – Leonem Schillerem, który bardzo cenił działalność Ryla i całej grupy lalkarzy oraz świetnie znał problematykę teatru lalek i 28-29.11.1944 roku zorganizował na terenie Murnau seminarium na temat: „Marionetka a aktor żywy”. Ryl i Schiller tuż po wojnie (w lipcu 1945 roku) rozpoczęli współpracę w Lingen, gdzie Schiller założył polski Teatr Ludowy i zaproponował Rylowi kierownictwo działającego przy nim Teatru Kukiełek. W późniejszych latach Ryl rozwijał działalność najważniejszej sceny lalkowej w powojennej Polsce – krakowskiej „Groteski”, a w roku 1948 założył w Łodzi Teatr Lalek „Arlekin”, gdzie wyreżyserował m.in. „Kolorowe piosenki”, których scenografia autorstwa Alego Bunscha, stanowi początki rozwoju polskiej szkoły plastyki lalkowej, warto nadmienić, że jej autor jest również twórcą niepodjętej przez następne pokolenia, koncepcji lalki polskiej.

W latach 40. zaczął kształtować się program budowy polskiego lalkarstwa i choć subwencje pochodziły od władz radzieckich, polski teatr lalek silnie nasycony był treściami patriotycznymi. Pośród silnie socrealistycznych przedstawień znajdowały się niezwykłe ciekawe produkcje czerpiące m.in. z rodzimego folkloru. Pomimo że władze za główny cel teatrów lalek stawiały wychowanie dzieci w duchu socjalizmu, wielu twórcom udało się odejść od pustego dydaktyzmu i przejawów dyktatury, a zacząć kształtować w dzieciach wrażliwość estetyczną i poczucie narodowej wspólnoty.

Wśród teatrów lalek nie brakowało wówczas również eksperymentatorów na miarę awangardy, prym wiodła w tej dziedzinie krakowska „Groteska” prowadzona przez małżeństwo – Zofię i Władysława Jaremów. Zatem w zniewolonym wciąż jeszcze kraju, teatr dla dzieci stawał się obszarem wolności twórczej i swobody myśli. Również w innych ośrodkach lalkarskich sięgano po rozmaite środki, by w mądry sposób rozmawiać z dziećmi o życiu, poprzez medium teatru. Jak pisze o stołecznym teatrze „Lalka” najwybitniejszy historyk teatru lalek z Polski – profesor Henryk Jurkowski: „Lalka w swych przedstawieniach mówiła dzieciom o ważnych sprawach, a równocześnie uczyła je nowego języka teatralnego – poetyckiego i metaforycznego” (H. Jurkowski, H. Ryl, A. Stanowska, Teatr lalek. Warszawa 1981, s. 71.). Metafora stała się zatem narzędziem wyrażania tego, czego nie można było mówić dosłownie. Warto dodać, iż najwybitniejszy artystya wywodzący się z warszawskiego teatru – Jan Wilkowski, dzięki swojej twórczości dla dzieci zwrócił na Polskę oczy świata, otrzymując za spektakl „O Zwyrytale muzykancie” m.in. w 1959 roku w paryskim Teatrze Narodów, Klub Krytyki przyznał Wilkowskiemu nagrodę najlepszego lalkarza, a krytyka światowa uznała ten spektakl za najlepsze „przedstawienie wszechczasów”.

W polskim teatrze lalek tego okresu nie brakuje również produkcji, które w bezpośredni sposób odnosiłyby się do problemu wojny, stanowiąc próbę poradzenia sobie z traumą tragedii ludobójstwa. Jan Dorman przygotował w Teatrze w Będzinie spektakl „Która godzina”, w którym posłużył się motywem krucjaty dziecięcej. Po tę antywojenną sztukę autorstwa Z. Wojciechowskiego sięgnęli również twórcy poznańskiego teatru „Marcinek” – reżyserka Leokadia Serafinowicz i Jan Berdyszak, tworzący ekspresyjną scenografię dowolnie kadrującą ludzkie ciało i tworząc postaci sceniczne z poszczególnych jego części, jak głowa czy noga.

To również w poznańskim teatrze powstawał i rozwijał się nurt polskiej lalkowej opery folklorystycznej dla dzieci, podejmującej patriotyczne tematy w przepięknej oprawie scenicznej, na najwyższym artystycznym poziomie. W tej konwencji utrzymane były trzy spektakle zbudowane w oparciu o baśni i podania: O Kasi co gąski zgubiła (1967), Lajkonik (1969), Koziołki z wierzy ratuszowej (1979), do których stworzyła lalki będące plastycznym przetworzeniem charakterystycznych zabawek ludowych i w swej estetyce przypominające ludowe rzeźby. Lalki Serafinowicz zostały uznane za jeden z istotnych elementów rozwoju scenografii polskiej. Na scenie młodych, twórcy „Marcinka” – obok Serfinowicz i Berdyszaka liderem teatru był również Wojciech Wieczorkiewicz – przygotowali repertuar najwybitniejszych polskich dramatów, m.in. „Wesele” (1969) Stanisława Wyspiańskiego czy „Mątwę” i „Szaloną lokomotywę” (oba: 1968) S.I. Witkiewicza.

W tym trudnym dla Polaków okresie, teatr dla dzieci stał się przestrzenią, w której do głosu dochodziły treści patriotyczne. Chęć sprzeciwienia się okrucieństwu ludzi, również wobec dzieci, zaowocowała wzmożoną troską o ich dobro i wychowanie, również poprzez sztukę. Teatr mógł być obszarem spotkania z prawdziwymi wartościami, wolnymi od propagandy.

DZIŚ I JUTRO

Współcześnie polski teatr dla młodych widzów coraz rzadziej sięga po folklor, nawet ten dziecięcy i nieczęsto prezentuje treści patriotyczne. 21 lat temu w Polsce skończył się komunizm, obecni widzowie interesującego nas nurty teatru wychowali się zatem w wolnym, demokratycznym kraju. Ten czas pozwolił wykrystalizować się nie tylko nowym postawom obywatelskim, ale również określić dążenia i stylistyki teatru. W kontekście światowego pokoju najistotniejszy wydaje mi się nurt spektakli, w których rozwijana jest szeroko rozumiana tolerancja. I choć to duże uproszczenie, to moim zdaniem m.in. brak akceptacji dla różnic wyznaniowych, rasowych, a w dalszej kolejności płciowych czy seksualnych, staje się przyczyną konfliktów na świecie. Warto również dodać, iż w ostatnim dziesięcioleciu temat wojny czy pokoju nie jest w ogóle podejmowany przez polskich twórców w ich spektaklach.

Najnowsze przedstawienie Pawła Aignera zrealizowane w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu oparte zostało na robiącym ogromną karierę na świecie dramacie Urlicha Huba „Na Arce o ósmej”. Można powiedzieć, że z tego przewrotnego tekstu o tym, jak Pingwiny dyskutują na temat istnienia Boga, polski reżyser stworzył spektakl ekumeniczny – Pingwiny są Żydami, Noe muzułmaninem, a włączana do spektaklu publiczność zgodnie z dominującym w Polsce wyznaniem – to katolicy. Dosyć przewrotne jest również zakończenie tego spektaklu, gdy Pingwin i Gołąb (dwaj mężczyźni) łączą się w parę i razem zsiadają z Arki. Reżyser nie stara się być nachalnie genderowy, po prostu pokazuje, że łączenie się w taki pary również jest możliwe. Podobnie w innym spektaklu tego teatru – „Dzień dobry, świnko” Janoscha, w reżyserii Ireneusza Maciejewskeigo. To historia Tygryska, który zostawia swojego przyjaciela Misia, żeby spędzać czas ze Świnką – królową gier i zabaw, która jednak okazuje się być okropną egoistką i bałaganiarą. Przyjaźń dwóch męskich bohaterów mieszkających w jednym domu, okazuje się tutaj ważniejsza niż bezużyteczne zabawy. Idee pokoju i pojednania – zarówno ludzi, jak i zwierząt, głosi przedstawienie Opolskiego Teatru Lalki i Aktora „O mniejszych braciszkach św. Franciszka” w reżyserii Petra Nosalka. Młoda dramatopisarka – Marta Guśniowska, napisała współczesny, pełen gier słownych tekst o tym najbardziej pokojowym ze wszystkich świętych. To tekst pełen mądrości, uczący szacunku do każdej istoty na Ziemi. Ciekawie na tym tle wypada spektakl „Blask” w reżyserii Leszka Mądzika (pierwsze przedstawienie tego wybitnego twórcy zrealizowane dla dzieci), które stanowi formę wspomnienia, reminiscencji wojennej, o charakterze snu lub wizji. Zuniformizowane postacie ludzi o głowach ptaków przetaczają się przez scenę w ogromnych klatkach. Wyglądają jak osoby więzione, w transportach wojennych, skazane. Reżyser przyznaje, że obrazy, które stworzył w spektaklu są jego wspomnieniami z dzieciństwa przypadającego na lata 40., dla dziecięcych widzów jednak te odwołania nie są jasne i czytelne, choć wyczuwalna jest dla nich ogarniająca spektakl atmosfera niepokoju. Współcześnie brakuje jednak na scenach polskich przedstawień dla dzieci, które odnosiłyby się w sposób bezpośredni bądź nawet metaforyczny do zagadnień pokoju na świecie.

Sądzę, że w tej materii bardzo ciekawe mogłoby okazać się przygotowanie międzynarodowych warsztatów dramatopisarskich dla dzieci w wieku 12-15 lat, które poprowadziliby młodzi autorzy np. z krajów europejskich, na których wojna odcisnęła widoczne do dziś piętno, ale które również umieją docenić pokój i mają wizję jak się realizować w takich warunkach historycznych.

Mam tu na myśli zarówno autorów związanych z EPICENTRE – Centrum Teatralnym dla Dzieci i Młodzieży w Środkowej i Wschodniej Europie: Jelena Kovacic i Anica Tomic z Chorwacji, Elif Temucin z Turcji, Carmen Vioreanu z Rumunii oraz Milos Jakovljevic z Serbii, jak i młodych polskich dramatopisarzy – Malina Prześluga, Michał Walczak, Marta Guśniowska, ale również pisarzy wyselekcjonowanych przez niemieckie Centrum Teatrów dla Dzieci i Młodzieży. Jednocześnie na warsztaty zaproszone mogłyby zostać dzieci właśnie z tych krajów europejskich. Trzeba podkreślić, że większości 12-15latków historia wojen, nawet tych na Bałkanach, nie jest już bliska, a konflikty zbrojne na świecie znane są im jedynie jako obrazki z telewizji.

Sądzę, że Polska byłaby dobrym miejscem na zainicjowanie takiego spotkania, działa tutaj Centrum Sztuki Dziecka prowadzące bardzo aktywną działalność wydawniczą, publikujące „Nowe Sztuki dla Dzieci i Młodzieży”, w których ukazują się sztuki nie tylko polskich, ale i zagranicznych autorów. Przy wymarzenie wysokim wsparciu finansowym, można by pokusić się nie tylko o wydanie i przetłumaczenie na kilka języków europejskich powstałych na warsztatach tekstów, będących głosem młodego pokolenia w sprawie wojny i pokoju, lecz podjąć próbę organizacji wyjazdów edukacyjnych do wszystkich biorących udział w projekcie krajów. Poznawania tam ważnych historycznie miejsc oraz spotkań z kuratorami teatralnymi i ludźmi sztuki. Jako podsumowanie tych warsztatów, poza stworzeniem wydawnictwa, można by podjąć próbę stworzenia instalacji multimedialnej wchodzącej w przestrzeń miasta, w której młodzi twórcy i dzieci uczestniczące w warsztatach przedstawiłyby ich wizję pokoju na świecie. Idealnym artystą, który mógłby zaangażować się w takie działania jest Krzysztof Wodiczka, dla którego problem pokoju na świecie, ludzkiej pamięci, historii, jest niezwykle istotny. Choć projekt ten jest jedynie marzeniem, wydaje mi się naprawdę realny. Podjęcie pracy nad tym referatem uświadomiło mi, że problem pokoju nie jest w ogóle podejmowany w polskiej twórczości dla dzieci, zatem takie warsztaty mogłyby okazać się nie tylko ciekawe, ale są naprawdę w moim kraju potrzebne. Będę myśleć nad ich realizacją :)

Polish Puppet Theater During Socialism – a Few Words on Patriotism

The answer to the question of the influence of Polish puppet theater on world peace is not simple. It may seem that funny puppets, children stories and fairy tales have no real influence on armed conflicts but one shouldn’t forget that theater – especially theater for children – is the space where individuals are influenced, opinions are formed. Theater teaches sensitivity and compassion, wisdom and the ability to interpret the surrounding world as well as shows what bravery, independent thinking, individuality and tolerance is.

The history of Polish theater for the youngest audience dates back far into the past to small home theaters and nativity plays but it was first in the period right after the Second World War that it started to flourish. Socialism was neither an easy nor pleasant period in my nation’s history. It was the time when, among other things, the notion of (personal) freedom was distorted and twisted. However, it was then that Polish professional puppet theater and theatre for children were developing.. It was the era of the most prominent, and world-famous, Polish authors of this trend: for example Jan Wilkowski, Jan Dorman, Henryk Ryl or Alei Bunsch, who made it possible for children theater to be recognized as a legitimate form of art, something real and insightful.

The work of the first puppet theaters in Poland (eg. Marionettes Theater in Poznan directed by Halina Lubicz) were interrupted by the sudden outbreak of the Second World War. During Nazi occupation many Polish artists created their works in secret or in POW (Prisoner of work) camps. Henryk Ryl – one of the precursors of Polish professional puppetry, since 1942 was the official director of the Puppet Theater in Murnau POW camp. It was during his detention that he met with the outstanding Polish theatre artist – Leon Schiller who valued Ryl’s work. He also appreciated the whole puppeteers team and since he knew the issues of puppet theater, on 28-29 November 1944, he organized, in the Murnau camp, a seminar on “Marionettes versus real actors”. Right after the war ended ( that is in July 1945), Schiller and Ryl started working in Lingen together on a common project. Schiller opened a Folk Theater in which Ryl was to be a director of the Rod Puppet Theater section. Later, he was working in one of the biggest puppet theaters in postwar Poland – “Groteska” (Krakow) and in 1948, in Lodz, he opened “Arlekin” puppet theater. It was there he directed the “Kolorowe Piosenki” (“Colourful songs”) and Ali Bunsch made the scenography for it which initiated Polish art of puppet making which was not taken up by future generations of Polish artists. It was first during the 40’s that puppet-making started becoming a part of Polish theatermaking.

Even though the subventions came for the soviet government, Polish puppet theater was strongly saturated with patriotic ideas. Among many propaganda plays, one could find some very interesting ones, drawing on family folklore. Even though the main purpose of puppet theaters was to teach children about socialism, there were many authors that managed to slightly move away from the empty didacticism and indications of dictatorship and started to awaken in children sensitivity to art and the feeling of national unity.

Even in that time, in puppet theaters there were a lot of those who liked to experiment with theater representing artistic avan-garde ideas. Krakow’s “Groteska” lead by by Zofia and Władysław Jarema, was in the forefront of this trend. So, in still subjugated country, puppet theater was becoming a sphere of freedom of creation and thought. Also in other puppet theater centers, authors and actors tried to use different ways of talking to children about life. As one of the most prominent Polish puppet theater historian Henryk Jurkowski writes about Warsaw’s Lalka Theater: “Lalka in its performances told children about important issues but in the same time taught them the new language of theater – poetical and metaphorical” (H. Jurkowski, H. Ryl, A. Stanowska, Teatr lalek. Warszawa 1981, s. 71.) Metaphor became the tool used to express what could not be said directly. It is worth noticing that one of the most prominent artists coming form Warsaw’s theater – Jan Wilkowski – thanks to his artistic work dedicated to children, directed worlds attention to Poland. For the performance “O Zwyrytale muzykancie” (About Zwyrytało the musician”) performed in the National Theater in Paris in 1959, he received an award for the best puppeteer granted by Critiques Clab (Klub Krytyki) and the world critics recognized this performance as “the best performance of all times”.

During that period it was also a common practice to write plays tackling the issue of war and genocide. Jan Dorman in Będzin directed a performance “Która godzina” (“What time is it”) where he used the motive of a children crusade. This anti-war play written by Zbigniew Wojciechowski was also performed by Theater Marcinek form Poznan where Leokadia Serafinowicz and Jan Berdyszak prepared a very expressive scenography which is randomly using pictures of human body parts and creating characters out of them.

Also in the theaters in Poznan folk puppet opera for children was created and further developed which with the use of beautiful scenery and the highest artistic level was exploring the subjects of patriotism. This style was common to 3 performances that were based on fairy tales and folk stories:

“About Kate Who Lost Her Geese” (O Kasi co gąski zgubiła) (1967), “Lajkonik” (Lajkonik) (1969) and “Bucks from the Town Hall Tower” (Koziołki z wieżży ratuszowej) (1979). The puppets made for these performances were the miniature replicas resembling folk toys and sculptures. Puppets made by Leokadia Serafinowicz were recognized as one of the most important elements in the development of Polish (puppet) scenography. Besides Leokadia Serafinowicz and Jan Berdyszak, Wojciech Wieczorkiewicz was also one of the prominent artists in Theater “Marcinek”. He was working on a body of most outstanding Polish dramas such as: “The Wedding” (Wesele) (1969) by Stanisław Wyspiański, “The Cuttlefish” (Mątwa) or “The Crazy Locomotive” (Szalona lokomotywa) (both from 1968) by S.I. Witkiewicz.

In this difficult time for the Polish nation , theater for children was one of the few sphere where patriotic thoughts were surfacing and were being talked about. The will to oppose human cruelty, also towards children, resulted in the increase in care and attention to children’s well being and upbringing, also through art. Theater became the space where children could experience real values free of propaganda.

Today and Tomorrow

These days it is more and more seldom that Polish theater for the youngest audience uses folklore, even the ones directed towards children, nor does it concentrate on the issue of patriotism. 21 years ago Communism in Poland ended, so contemporary audience of children’s theater were born and brought up in free and democratic Poland. During these years, not only did the society manged to heal and learn new civil standards but also new directions in art and theater were defined. When talking about world peace, I think that the most important is the trend of performances promoting broadly understood tolerance. And even though this is a very big simplification, I believe that it is also intolerance of religious differences, race and even gender and sexual orientation may have an influence international conflict. It is also worth noticing that during the last ten or so years, the Polish artists in their performances do not even mention the subject of war and peace. There seem to be more pressing issues.

The latest performance by Paweł Aigner produced in Teatr Baj Pomorski in Torun was based on world famous performance by Urlich Hub: „8 O’Clock at the Ark”. From this playful text where 2 penguins wondering about the existence of God, Aigner created and ecumenic performance where penguins are Jews, Noe is a Muslim and the audience – according to Polish national religionis – atholic. The ending is also rather unexpected, where a penguin and a dove (both males) mate and leave the Ark together. The director is not trying to be too controversial and talk about gender, he is only trying to show that it is also possible to be in these kind of relationships and there is nothing wrong about it.

Similarly, in another performance made by the same theater “Hello, Little Pig” (Dzień dobry, świnko) by Janosch, directed by Ireneusz Maciejewski. It is a story about a Tiger who leaves his friend the Bear to spend his time with his friend the Pig – the queen of games and fun who eventually turns out to be a terrible egoist and a slob. The friendship between the two male friends who live in one house turns out to be much more important then some games. The idea of peace and

reconciliation – both between humans and animals appears also in a performance made by a Puppet

and Actor Theater (Teatr Lalki i Aktora) in Opole and directed by Petr Nosalek entitled “About the

Franciscans of St Francis” (O Mniejszych Braciszkach św. Franciszka). A young playwriter – Marta Guśniewska, write this very modern play filled with word games about Francis, the most peace oriented of all saints. It is filled with wisdom, respect for all that inhabits the Earts. It is also wort mentioning a rather oryginal performance “Brightness” (Blask), directed by Leszek Mądzik (his first performance for children) which is a war memory or reminiscense made in a form of a dreamor a vision. Uniformized figures of men with bird heads, in huge cages, rolling through the stage. They look like condemned people in war transports. The director admits that the pictures created in the play are the memories from his own childhood that fall on the 40’s. For the young audience, these comparisons are neither clear nor understandable, but they can feel the atmosphere of anxiety filling up the room.

Nowadays, we are facing a lack of performances directed towards children that directly or indirectly talk about the issues of freedom and world peace. I think, that on this subject matter it would be very interesting to organize international dramatic workshop forch children between 12 and 15 years old, lead by young authors eg. from European countries still bears the mark of past wars but can appreciate the value of peace and have an idea of how to exist in such new reality.

I am thinking here both about the authors from EPICENTRE – Theatre Centre for Young Audiences from Central and Eastern Europe: Jelena Kovacic and Anica Tomic from Croatia, Elif Temucin from Turkey, Carmen Vioreanu from Romania or Milos Jakovljevic from Serbia, young Polish playwrights: Malina Prześluga, Michał Walczak, Marta Guśniowska as well as writers selected by Children’s and Young People’s Theatre Centre in Germany. Children from these countries should also be invited to participate. It is worth remembering though, that for the majority of teenagers from those areas (and even from the Balkans) is not that close and they know armedconflicts only form the TV. I think that Poland would be a good place to hold such a meeting. There is a Children Art Center that among other things is publishing publications “The New Drama for Children and Teens” (Nowe Sztuki dla Dzieci i Młodzieży) which includes writings by both, Polish and international wrights. With sufficient financial support we will translate and print the works of the young writers in several European languages, which could be a voice of generation. It will be possible to organize educational and transcultural visits to all participating countries to see and get to know historically important places and to meet people in cultural and theater circles. As the climax to the workshop apart from making the publication, one could create a multimedia installation integrated into the city space where children and young people could show their visions and ideas about world peace. Krzysztof Wodiczko for whom issues of world peace, memory and history are very important would be a perfect person to engage in such an event. Even though a project like this is only a dream, for me it seems very real. Working on this paper made me realize how much the subject of world peace is neglected in Polish thater directed towards children and how a workshop like this could turn out to be both extremely interesting but also beneficial if not necessary. I might have to think about organizing them :o).

 

TYLKO TEATR, NIE TYLKO DLA DZIECI 17/09/2009

Dzieńdobrość!

To jest blog i to jestem ja. Razem z moją ogromną fiksacją na teatr dla najmłodszych i najnajmłodszych. Niezwykłość. Teatrem pasjonuję się od dziecka ;) a teraz, gdy nie jestem już dzieckiem, interesuję się teatrem dla dzieci. Dużo w tym radości i wiele wiele nieodkrytych przestrzeni, do przemierzania których chciałabym porwać każdego. Poza radością, ogrom stereotypów, zdziadziałości i staroci… Dlatego planuję obalić tu kilka mitów o „gorszej sztuce” i „gorszych widzach”,odkurzyć może odrobinę metodologiczny (odstraszające słowo) ogląd tej sztuki, ponarzekać na zramolałe instytucje, które czasem są producentem najgorszych przedstawień, będących często jedyną formą kontaktu dziecka ze sztuką (szkolne spędy teatralne na wątpliwej jakoś przedstawienia – bleh!). Przede wszystkim chcę jednak pisać o przedstawieniach, o których niekiedy nikt pisać już nie chce. Doczekały się może wzmianki miejskich przydupasów w prasie codziennej, ale wciąż żyją własnym życiem, ewoluują, przyciągają nowych widzów. Zdarza się przecież tak, że skrzywdzone raz popremierowym tekstem przedstawienie, rozwija się w niezwykły sposób, ale nikt już do niego nie wraca. To nie Warlikowski i Lupa, żeby rzesze teatrologów, kulturoznawców, literaturoznawców, psychologów i innych -logów (z blogów?) pochylało się nad każdą sekundą przedstawienia i wnikało głęboko, głęboko w jego strukturę. To zaledwie ;) Wierzchowski, Maciejewski, Jarosz, Ryl-Krystianowski, Chojnacki, Lisowski i masa innych świetnych twórców teatru dla dzieci, o spektaklach których czasem nie wspomina nawet branżowa prasa (oczywiście poza nieocenionym „Teatrem Lalek”), jakby teatr dla dzieci mieścił się gdzieś poza ogólnym pojęciem „teatr”. Nie powinnam jednak tyle narzekać, bo jest coraz lepiej, od kilku lat coraz więcej się pisze i mówi o teatrze dla dzieci i ja do tego „coraz więcej” chcę dołożyć jeszcze więcej, tak po swojemu.

Tymczasem zapraszam na teksty, z kategorii: spisane, czyli moje pisanie już ponad dwuletnie na temat teatru dla dzieci.

Warto zerknąć również na filmy, w tej zakładce różności z wielu stron sztuki dla dzieci, skoncentrowane na teatrze – wywiady, rozmowy, fragmenty spektakli, wyszperane ciekawostki jutubowe. W zakładce najnaj – moja wielka pasja, choć teatr dla tych najmniejszych, czyli podróż przez teatralny świat dzieci poniżej trzeciego roku życia.

Miłej zabawy!

 

 
%d blogerów lubi to: