Alicja Rubczak

tylko teatr, nie tylko dla dzieci

Zadziwiające lalki 11/01/2012

Interaktywne lalki w naprawdę świetnym stylu. Zadziwiające, nowomedialne, śliczne, fantastyczne do zabawy.

Interaktywna instalacja „Parada ptaków” stworzona została przez Emily Gobeille i Theo Watsona z Design I/O. Projekt przewiduje możliwość animowania animacjami ze specjalnie przygotowanych do tego celu miejsc, znajdujących się naprzeciw ekranu. Dzieciaki, bo z myślą o nich przygotowany został ten projekt, stają się animatorami obiektów umieszczonych na ekranie. Zadziwiające lalkarstwo.

Z resztą, zobaczcie sami:

Puppet parade

Może to pomysł dla twórców teatralnych, takich jak Ewa Piotrowska czy Zbigniew Lisowski, którzy chętnie sięgają po multimedia? Z zaciekawieniem obejrzałabym spektakl z wykorzystaniem takich technologii.

Może zauważyliście, że kolory i umaszczenia ptaków zmieniają się w zależności od tego, co zjadają. Ciekawa transformacja motta: „Jesteś tym, co jesz”, mam nadzieję, że kubiczne, elektroniczne dania są wege ;)

Zajrzyjcie koniecznie również na stronę studio I/O specjalizuje się w interaktywnych instalacjach z udziałem publiczności, również dziecięcej. Chyba warto byłoby ich sprowadzić do Polski. Co Wy na to?

 

Interaktywne zabawki??? 11/11/2011

Filed under: opinie — Alicja Morawska-Rubczak @ 11:57
Tags: , , , ,

To nie teatra dla dzieci, choć sporo w tym teatralizacji i animizacji, no ale teatr to nie jest… więc w tej dziedzinie specjalistą nie jestem. Sporo mam na ten temat przemyśleń, ale tymczasem się nimi z Wami nie podzielę, to wszystko mega nowości i trudno jeszcze reflektować nad tym, choć kilka pomysłów dojrzewa w mej głowie.

Zatem pod rozwagę:

Suwappu:

suwappu-prototype-iphone

oraz

Tsumiki

niezwykłe klocki

i o twórcach projektu:

Permanent Play Project

Co Wy na to???

 

Obrzycko 2011 – beze mnie 22/09/2011

Po raz pierwszy od kilku lat ominęło mnie to niezwykle inspirujące, piękne (ze względu na ludzi i miejsce) spotkanie dedykowane dramaturgii dla dzieci i młodzieży. Warsztaty dramaturgiczne w Obrzycku, organizowane przez Centrum Sztuki Dziecka. Wiem, że pojawili się nowi dramatopisarze, nowe teksty, sporo ciekawej energii wniósł również nowy juror, z którym Centrum Sztuki Dziecka zaczęło w tym roku współpracować – Waldemar Raźniak. Czytania „Nowych Sztuk” w jego reżyserii są naprawdę czymś niezwykle ciekawym, dynamicznym, dotychczas niespotykanym na polu teatru dla młodego widza.
W Obrzycku pojawiła się również Paulina Danecka, która poza tym, że sporo pisze swoich rzeczy (poezja, dramaty) jest również recenzentką Nowej Siły Krytycznej. Dlatego, żeby zapełnić tę pustkę tekstową, którą zazwyczaj wypełniałam swoimi relacjami, odsyłam Was do jej tekstu.

 

można wspólnie poFIKAć 09/09/2011

Od paru miesięcy jest na rynku wydawniczym czasopismo, które może zainteresować zarówno rodziców, jak i dzieci, ale też wszystkich fanów teatru. Pismo nosi tytuł \”Fika\” i sądzę, że warto poświęcić mu chwilę uwagi. Wydawcą jest firma Tashka, która specjalizuje się w rozmaitych dziecięcych sprawach, jak chociażby kolekcje nietuzinkowych ubrań czy grafika dla dzieci. Wszystko to za sprawą szerokich zainteresowań i szalonych pasji redaktorki „Fiki”, bardzo charyzmatycznej osoby – Pani Kasi Kucharskiej, której energia i pasja biją z każdej strony pisma.

Z założenia jest to magazyn dla dzieci i dla dorosłych. Na niektórych ze stron maluchy znajdą zabawy i gry, przyznam, że do moich ulubionych należą te dedykowane ekologicznym zabawkom – rozczulił mnie komar zrobiony z pudełka po jajkach. „Fika” generalnie jest właśnie pismem proekologicznym i prorodzinnym, co jest naprawdę bardzo miłe. Są też zabawne i kolorowe – na szczęście nigdy kiczowate – lekcje angielskiego.

Ale to także pismo do wspólnego czytania i spędzania razem czasu, chociażby na opowieściach Myszki Spadachroniarki, która jest niezwykłą podróżniczą odwiedzającą różne miasta i dzielącą się swoimi wrażeniami z miejsc ciekawych dla całych rodzin. Miły jest też Hipopotam Junior – znawca tematów kulturalnych, obie postaci powracają w każdym piśmie i miło się do nich przyzwyczaić. Są również działy – jak ten dedykowany historii sztuki – w których część przeznaczona jest dla dzieci, a część dla dorosłych.

W dziale dla dorosłych zawsze ciekawe wywiady, teksty specjalistów dotyczące psychologii, kultury, sztuki, ale i prawa czy ekologii. Polecane są także ciekawe miejsca dedykowane dzieciom, które warto odwiedzić w różnych miasta Polski i świata (w poprzednim numerze Ewa  Świerżewska, którą na pewno znacie z portalu www.qlturka.pl, opowiada o fantastycznej dla całych rodzin Skandynawii).

Sporo tego wszystkiego, dlatego naprawdę warto do „Fiki” zajrzeć. To pismo nastawione przede wszystkim na rozwijanie dziecięcej kreatywności, ale z pewnością i nas – dorosłych, ciekawie zainspiruje. Pismo dopiero się rozwija, trochę w nim szalonego nieładu, ale i dużo ciekawych pomysłów.

Ma i „Fika” kilka mankamentów, ale przecież trzeba je wybaczyć debiutantom, tutaj nie będę o nich pisać, jeśli chcecie – sprawdźcie sami, bo w tym numerze to nawet znajdziecie bajkę autorki, z którą dzięki mojemu blogowi zdążyliście się już na pewno oswoić. Bywa oczywiście również teatralnie, dlatego m.in. zdecydowałam się o „Fice”napisać i trochę pofikać. A! Nowy numer właśnie wchodzi do sprzedaży – znajdziecie go w EMPiKach i rozmaitych miejscach dedykowanym kulturalnej aktywności dzieci.

 

Walny – pozytywnie walnięty 17/08/2011

Filed under: opinie — Alicja Morawska-Rubczak @ 18:58
Tags: , , , , , , ,

Adam Walny to naprawdę niezwykły artysta, prawdziwy rzemieślnik teatru lalek, totalnie oddany temu, co robi i dzięki temu również niepowtarzalny. Absolutnie oryginalny w skali świata. Tworzy swój teatr (Walny – Teatr) już od 10 lat, praktycznie sam, a estetyka jego spektakli jest rozpoznawalna i naznaczona specyficzną chropowatością. Rozpad, niedoskonałość, niekompletność budują absolutną komplementarność tego świata, nacechowanego estetyką brzydoty. W swoim ostatnim spektaklu „Hamlet” Walny sięgnął do techniki praktycznie w ogóle nie wykorzystywanej w Polsce – marionetek podwodnych. Lalki wodne znane są z teatru wietnamskiego, ale to zupełnie inne twory teatralne – wyestetyzowane, perfekcyjne i śliczne – tego z pewnością nie można powiedzieć o teatrze Walnego. Z resztą zobaczcie sami.

Naprawdę warto zabrać dzieci na spektakle Walnego, żeby pokazać im piękny, a niedoskonały świat. Odciągnąć od teledyskowej i kreskówkowej estetyki kiczu i zmierzyć ze śmieciuchami, których piękno można docenić tylko budując wrażliwość na to, co niecodzienne.

 

Nieskromnie, ale w temacie 27/07/2011

Dlaczego nieskromnie?

Bo o mnie i o jednym z moich najukochańszych projektów :) no i w dodatku dobrze, w superlatywach, więc nie ma co – trzeba się chwalić!!!

Agata Drwięga – młoda recenzentka teatralna współpracująca m.in. z Nową Siłą Krytyczną, napisała bardzo solidny i ciekawy tekst będący podsumowaniem 2 przedstawień, które udało nam się sprowadzić do Poznania w ramach projektu Stary Browar Nowy Taniec dla Dzieci: „Ja, Ty i My” Aaben Dans z duńskiego Roskilde oraz „Cyrk kwadratów” Train Theater z Izraela. Przed nami jeszcze wciąż jeden spektakl w ramach tegorocznego cyklu, czyli „Magiczne Jajo”, już 24 i 25 października w Słodowni +3 Starego Browaru. Wypatrujcie pilnie kiedy pojawią się informacje o rozpoczętej sprzedaży biletów, bo najgorsze są rozczarowane buziaki dzieci, które z racji na brak biletów przed spektaklem nie mogą wejść na przedstawienie. Oczywiście zawsze stajemy na głowie, żeby udało się usatysfakcjonować wszystkich widzów, ale nie zawsze jest to możliwe.

Rozgadałam się… tutaj link do tekstu Agaty:

Agata Drwięga, \”Jęzuk bez słów\”

A tutaj jeszcze bardziej nieskromnie, bo rozmowa ze mną :P

Agata Drwięga, \”Dzieci są najważniejsze\”

Jestem również bardzo ciekawa Waszych opinii na temat tego, co udało się dotychczas zrealizować i pokazać w ramach tego projektu, a może znacie jakieś godne polecenia produkcje teatru tańca współczesnego dla dzieci? Bardzo chętnie się im przyjrzę.

 

 

Świat Garmanna w Teatrze Baj 07/04/2011

Pisałam już wcześniej o bardzo ciekawym projekcie realizowanym przez Teatr Baj w Warszawie, znajdziecie kilka informacji tutaj. Naprawdę cieszy fakt, że Portal Qlturka uznał projekt za jedno z najciekawszych, a zdecydowanie najciekawsze na obszarze teatru z wydarzeń kulturalnych dla dzieci w minionym roku.

Już 8.04. goście Polish Children\’s Theatre Showcase obejrzą to przedstawienie, wiec przypominam swój tekst o nim i całym projekcie „Dziecko-Teatr-Świat. Ponad barierami”, który niezwykle ciekawie wpisuje się w tematykę konferencji \”Ciiii… to temat nie dla dzieci\”, która odbywała się wczoraj w Instytucie Teatralnym, oczywiście w ramach mWST.

Poniżej znajdziecie kilka moich refleksji o projekcie i spektaklu.

Świat Garmanna i nasz

Polsko-norweski projekt „Dziecko-Teatr-Świat. Ponad barierami” realizowany przez Teatr Baj, we współpracy z Grusomhetens Teater i Oslo Teatersenter, wyrastał z potrzeby określenia miejsca dziecka we współczesnym świecie, roli teatru w świecie dziecka oraz wizji świata w nowocześnie pojmowanym teatrze. Hasło „ponad barierami” wyznaczało kierunki i formy działań, które koncentrowały się na przekraczaniu rozmaicie pojmowanych granic – od tych międzypaństwowych, poprzez społeczne, pokoleniowe, aż po komunikacyjne. Teatr stał się tu miejscem podjęcia dialogu, w którego centrum postawione zostało dziecko – pełnowymiarowy, wrażliwy człowiek, jego lęki, problemy i oczekiwania.

Kiedy piszę te słowa, z okładki książki Stiana Hole Lato Garmanna spogląda na mnie chudziutki, piegowaty, jasnowłosy chłopiec stojący do pasa w wodzie, z założonymi na ramiona pływaczkami. Na jego twarzy rysuje się tak wiele emocji, a w jego oczach mieści się cały ogrom niewyrażalnych uczuć i myśli – nosi w sobie piękną tajemnicę dzieciństwa – i już wiem, że nie sposób pisać o tym, co wydarzyło się w Teatrze Baj teoretycznym, wolnym od emocjonalności językiem. To właśnie sztuka, wrażliwość twórców wsłuchujących się w potrzeby dzieci, przyglądających się z szacunkiem i twórczym zadziwieniem ich światu, zdecydowały o powodzeniu tego projektu. Wyobraźnia artystów zaangażowanych w te wieloetapowe działania, stała się membraną dla projektowych idei. Centralne wydarzenie – spektakl Świat Garmanna w reżyserii Ewy Piotrowskiej, powstał z inspiracji i na podstawie książek norweskiego pisarza i grafika – Stiana Hole, uznawanego za jednego z najważniejszych autorów dla dzieci, uhonorowanego m.in. prestiżową nagrodą „Bologna Ragazzi Award”. Wydane w Polsce Lato Garmanna oraz Ulica Garmanna, a także nietłumaczony jeszcze Garmanns Hemmelighet (Sekret Garmanna) stały się nie tylko podstawą do stworzenia scenariusza przedstawienia, ale wpłynęły również na jego warstwę wizualną. Komputerowe kolarze z książek Hole łączą w sobie realność z baśniowością – ogromne kwiaty i owady, często zaburzona perspektywa, wydobywanie na plan pierwszy pozornie nieistotnych detali, fotograficzna dokładność w rysach wielobarwnych emocjonalnie twarzy, to świat dziwaczny, ale jednocześnie intrygujący, wciągający i bardzo piękny. Słowa nie są tu gadaniną – korespondują z obrazem, dialogi dotyczą zawsze spraw ważnych, a opisy mają w sobie logikę i głębię dziecięcych myśli. Przyjrzyjmy się takiemu oto fragmentowi:

Ciotka Borghild ma mnóstwo zmarszczek.

Z brody sterczy jej kilka siwych włosków.

Garmannowi przychodzi do głowy,

że zmarszczki przypominają słoje na drzewie.

Chłopiec wodzi palcem po dłoni ciotki,

wzdłuż żyły, która prześwituje przez cienką,

kredowobiałą skórę.

Niewidomi potrafią czytać palcami”

– myśli Garmann i zamyka oczy.1

Z pewnością możemy mówić tutaj o nacechowanym dziecięcą wrażliwością realizmie magicznym. Ewie Piotrowskiej udało się uchwycić atmosferę twórczości Hole. Reżyserka w nowoczesny sposób pojmująca teatr lalek, dzięki niezwykle konsekwentnie prowadzonym wizualizacjom ożywiła świat książek norweskiego autora. Zdolność myślenia obrazem scenicznym, cechująca jej spektakle dociekliwość w zgłębianiu problemów współczesnego dziecka, żyjącego w bardzo konkretnym czasie, okazały się niezwykle bliskie ideom artystycznym samego Hole. Ta wspólnota wyobraźni i wrażliwości sprawiła, że polski spektakl wypełnia skandynawski duch sztuki dla dzieci.

Dla twórców projektu najważniejsze było pokazanie, że te najtrudniejsze pytania dotyczące ludzkiego życia, stawiamy sobie po raz pierwszy właśnie będąc dziećmi. Świat Garmanna to świat, z którego wyrasta każdy z nas. Mierzenie się z własnymi lękami, sprostanie wyzwaniom, z którymi wiąże się pójście pierwszy raz do szkoły, budowanie własnej tożsamości pomiędzy potrzebą niezawiedzenia rodziców, a chęcią przypodobania się rówieśnikom – problemy Garmanna, to także problemy bliskie każdemu dziecku. Spektakl nie traktuje ich jednak ogólnikowo czy dydaktycznie. Ze sceny pada niewiele słów, na próżno doszukiwać by się w spektaklu morału – pogłębianie problemów, tworzenie sensów przedstawienia odbywa się poprzez budowanie napięcia pomiędzy postaciami, wyrażonego w gestach, ruchach, zachowaniu komponowanym w wieloznaczne i czytelne układy choreograficzne tworzone we współpracy z Kjersti Engebrigtsen; znaczenie niesie ze sobą bogata warstwa wizualna spektaklu – animacje autorstwa Sylwestra Łuczaka i Ewy Łuczak , subtelna scenografia i współczesne kostiumy Anny Chadaj, a wszystkie te elementy zestraja niezwykle atrakcyjna pod względem instrumentacji, niebanalna i pełna emocji muzyka współczesnego norweskiego kompozytora – Filipa Sande. Zabiegi te wpływają na wielobarwność relacji międzyludzkich ukazywanych w spektaklu, niezwykłość kontaktu pomiędzy dzieckiem a osobami z jego otoczenia. Poznajemy Garmanna jako kolegę z podwórka, syna, ale i chłopca bacznie przyglądającego się światu ludzi starszych. Spotkania z wiekowymi Ciotkami oraz przyjaźń z emerytowanym listonoszem – Panem Znaczkiem, naturalnie skłaniają go do stawiania pytań o przemijanie, śmierć, niedołężność. A starość okazuje się tutaj naprawdę piękna, podobnie jak wszystkie aspekty ludzkiego życia, w których poszukuje się harmonii i pogodzenia z ludźmi, światem i samym sobą:

Badacze odkryli, że w życiu,

które przy odrobinie szczęścia może trwać

trzydzieści tysięcy dni, spotykamy dwieście tysięcy osób

opowiada pewnego dnia Pan Znaczek, gdy razem

z Garmannem siedzą przy kuchennym stole.

(…)

Myślę, że spotkałem już prawie wszystkich ludzi

dodaje Pan Znaczek. – Cieszę się, że zdążyłem cię

poznać, Garmannie.2


Co ciekawe, w zestawieniu z pytaniami o wielkie sprawy – przemijanie czy śmierć, inne problemy Garmanna, jak chociażby fakt, że jego rówieśniczkom Hanne i Johanne wypadło już kilka zębów, a on idzie do pierwszej klasy z kompletem mleczaków, nie okazują się wcale banalne. Dzięki ogromnej umiejętności wsłuchiwania się twórców spektaklu w świat dziecięcych potrzeb, lęków i niepewności, każdy zarysowany problem okazuje się ważny. Pomaga to uniknąć również fałszu, tak zgubnego w teatrze dla dzieci – kiedy to dorośli próbują przekonać małych widzów, że widzą o nich wszystko i najlepiej. Istotne w tym aspekcie okazują się również rysy charakterologiczne dziecięcych bohaterów – nie są oni wyidealizowani, chciałoby się napisać, że to prawdziwe dzieciaki – czasem niegrzeczne, z głową pełną szalonych pomysłów, trochę głupkowate, ale również niezwykle dociekliwe, szczere, otwarte. Brak moralizatorstwa i umiejętność problematycznego i estetycznego uchwycenia rzeczywistości współczesnego dziecka sprawia, że Garmann jest bohaterem bliskim małym widzom.

Nawet najpiękniejszy, niezwykle inteligentny i zabawny spektakl – a takim właśnie jest Świat Garmanna – może okazać się jedynie bańką mydlaną, jeśli nie podejmie się świadomie kreowanego dialogu z publicznością. W projekcie „Dziecko-Teatr-Świat” ten dialog był kilkupoziomowy. Z jednej strony – w samej koncepcji spektaklu zaakcentowano ważne dla dzieci problemy, o których warto z nimi rozmawiać, z drugiej – zaproszono młodych widzów do dyskusji po przedstawieniu, a żeby wzmocnić jego oddziaływanie i rozumienie, przeprowadzono cykl warsztatów osadzonych w problematyce spektaklu. Nie bez znaczenia jest fakt, iż w Polsce głównymi adresatami projektu byli rówieśnicy Garmanna – dzieci z warszawskiej dzielnicy Praga Północ, zwłaszcza podopieczni świetlic środowiskowych, stowarzyszeń i fundacji. W tym kontekście wcale najistotniejsze nie okazuje się to, czy ci młodzi ludzie chodzą regularnie do teatru, lecz jakie zadania stawia sobie każda forma sztuki, z którą się spotykają. Warsztaty i dyskusje pokazały jak bardzo potrzebna jest rozmowa z widzami – jak istotne jest uporządkowanie ich myśli po tym, co zobaczyli na scenie, podjęcie próby otwarcia na emocje, których doświadczali, nauczenia umiejętności skupienia i wsłuchiwania się w samego siebie. Świat Garmanna jest spektaklem, w którym bardzo mocno zaakcentowana jest wartość świadomego kształtowania własnej tożsamości, przyglądania się światu i sobie w tym świecie. Młodzi ludzie uczestniczący w warsztatach bardzo często zagłuszają to, co chce przekazać im teatr, wstydzą się swoich emocji i lęków, jednak dzięki bardzo starannej konstrukcji problematycznej spektaklu i ideowemu połączeniu go z warsztatami, publiczność ma szansę uświadomić sobie, że podobnie jak Garmann, Roy, Hanne i Johanne – dziecięcy bohaterowie spektaklu, ale i Pan Znaczek, Mama, Tata, Ciotki Garmanna – każdy może czegoś się bać, o czymś marzyć, komuś ufać i mieć swoje tajemnice. Dzięki projektowi udało się wzmocnić pytania, które stawia przedstawienie i spróbować wspólnie z dziećmi poszukać na nie odpowiedzi, ale nie z pozycji mentora, lecz partnera. Niełatwe środowisko, w którym przyszło dojrzewać dzieciom, częste zatroskanie o własny byt, kłopoty rodzinne, sprawiają, że problem lęku, podejmowany przez spektakl, okazuje się niezwykle istotny, zwłaszcza gdy w odpowiedzi na pytanie: „Czego się boicie?” – obok ciemności, szczurów i pająków, równie często pojawia się odpowiedź: krzyku mamy, złości taty, siły starszego brata. Dzieci z takimi problemami nie można pozostawić samym sobie. Trzeba jednak podkreślić, że takie kłopoty nie są tylko domeną środowisk ubogich; relacje na linii rodzic – dziecko, zaburzona komunikacja, brak próby wzajemnego zrozumienia, to także domena rodzin zamożnych. Projekt „Dziecko-Teatr-Świat” odpowiada na potrzebę podjęcia odpowiedzialnego dialogu dorosłych z młodymi ludźmi. Świat Garmanna pokazuje, iż teatr może pomagać dziecku oswajać świat i poznawać samego siebie.

Niezwykłe jest dla mnie również to, jak wiele korzyści przyniósł ten projekt zespołowi Teatru Baj. Dawno w teatrze dla dzieci nie czułam się tak bardzo uczciwie potraktowana jako widz, dawno nie widziałam tak zgranego, profesjonalnie przygotowanego do pracy zespołu (Andrzej Bocian, Magdalena Dąbrowska, Natalia Kiser, Kamil Król, Jan Plewako) wykonującego z prawdziwą pasją swoje zadania aktorskie, umiejącego słuchać siebie nawzajem i wsłuchiwać się w publiczność, ale również dialogującego z technologią – nie wszyscy lalkarze potrafią radzić sobie z ujęciem animacji również w kategoriach wizualizacji multimedialnych, które stają się partnerami aktora na scenie. Bardzo istotne dla ostatecznego kształtu artystycznego przedstawienia było przygotowanie warsztatów również dla aktorów grających w spektaklu. Trening aktorski prowadzony przez artystów Grusomhetens Teater przyniósł widoczne efekty w postaci, tak ważnej na scenie, świadomości pracy własnym ciałem. Dzięki projektowi udało się zatem również otworzyć na świat ten najstarszy teatr lalek w Polsce i nie chodzi mi tutaj jedynie o perspektywę współpracy międzynarodowej, lecz przekonanie o tym, że warto próbować tego, co nowe, przezwyciężać swoje lęki, uwierzyć w siebie. Czy to przypadek, że problemy, przed jakimi staje teatr, jako grupa ludzi, przypominają do złudzenia świat garmannowych rozterek?

„Dziecko-Teatr-Świat. Ponad barierami” to projekt będący nauką rozmowy, ale bez użycia słów – rozmowy poprzez medium sztuki, pomiędzy widownią a artystami, dorosłymi a dziećmi, ale również pomiędzy partnerami – polskimi i norweskimi twórcami spektaklu. Świat Garmanna to także mój świat – naprawdę warto było się o tym przekonać.

1Stian Hole, Lato Garmanna, tł. M. Skoczko. Fundacja Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych 2008, s. nn.

2Stian Hole, Ulica Garmanna, tł. M. Skoczko. Fundacja Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych 2009, s. nn.

 

 
%d blogerów lubi to: