Po dwóch dniach Festiwalu Teatrów Lalek w Opolu kilka słów o tutejszych spektaklach dla dzieci. “Kino Palace” i “Sklep z zabawkami”. Ciekawa podróż przez kilkadziesiąt lat rozwoju technologii, multimediów… teatru?
Festiwal otworzyło przedstawienie Teatru Lalka z Warszawy, opisywane przeze mnie tutaj “Kino Palace”. Sala wybuchnęła radością. Mali widzowie po prostu kwiczeli ze śmiechu, gdy Policjant gonił Chaplina pomiędzy rzędami widowni. Sądzę, że dorośli widzowie też dobrze się bawili, bo to bardzo dobre przedstawienie. Nadal ogormne wrażenie robi na mnie jego strona wizualna. Papierowe, jakby rysowane scenografie połączone z prostymi wizualizacjami oddającymi klimat rysunków na kartonie naprawdę świetnie się uzupełniają. Niezmiennie bawią wszystkie gagi wyciągnięte z kina niemego, przerywanie spektaklu napisami z kwestiami niemo wypowiedzianymi przez aktorów, świetne efekty dźwiękowe tworzone w dużej mierze na bieżąco, ruchy kamery imitowane przez oddawanie tych samych postaci w różnych perspektywach – co w świetny sposób uzasadnia stosowanie na scenie kilku technik lalkowych. I takie tam ciekawostki, którym naprawdę warto się przyjrzeć.
Niezwykłe było również sprawdzenie się klucza teatru familijnego, w nurt którego wpisuje się “Kino Palace”. Siedząca za mną rodzina – mama z synem i córką – nieustannie komentując sceniczne wydarzenia, ułatwiła mi sprawę z rozpoznawaniem emocji panujących na widowni. Dzieci bardzo często dopytywały mamę o szczegóły związane z historią filmu niemego, które były sygnalizowane na scenie. Miło słuchało się również ich wspólnego czytania napisów wyświetlanych na ekranie, literowanie, potem płynne zdania, czasem – gdy wyświetlanego tekstu było sporo – dopowiadanie go przez mamę. Wiem też, że siedzącym za mną dzieciom zdecydowanie bardziej podobała się część o King Kongu. Frankenstein raczej ich obrzydzał, niż cieszył, ale i tak z wielkim zainteresowaniem oglądały spektakl. Ja z resztą też :)
[fot. materiały teatrów]
zdjęcia z “Kino Palace” Bartek Warzecha , zdjęcia ze “Sklepu z zabawkami” autorstwa Agnieszki Morcinek
Warto przyjrzeć się zdjęciom i je ze sobą zestawić. To dwa diametralnie różne w estetyce i formie rozmowy z widzem przedstawienia. Odwołujące się do pewnego medium, ale mówiące o dwóch historycznie różnych etapach rozwoju technologii.
Wczoraj natomiast teatralny dzień otworzyło wyczekiwane przeze mnie przedstawienie “Sklep z zabawkami” w reżyserii Ewy Piotrowskiej, Teatru Lalek “Banialuka” z Bielska-Białej. Temat bardzo bardzo ciekawy – zamknięcie dzieci w wirtualnym świecie. Realizacja – również niczego sobie. Mangowa estetyka, bardzo uzasadnione wykorzystanie multimediów, intrygująca muzyka (dla mnie ciut za mało naszpikowana elektroniką i zabawą melodyką gier komputerowych, które ciekawie można by przetworzyć na naprawdę niebanalne kawałki), no i genialna gra świateł. Dzieci zachwycone! Chłopcy, których cały rząd siedział przede mną, początkowo sceptycznie podchodzili do tej próby oszukania ich, że coś jest komputerowe lub kreskówkowe, a w rzeczywistości jest przecież tylko nudnym teatrem ;) Szybko jednak zapomnieli, że teatr to nuda i wprost szaleli na swoich fotelach przy licznych zmianach akcji i imponujących efektach świetlnych. To takie proste wprowadzić na scenę ultrafiolet, stroboskop, czy kulę dyskotekową… w opisie brzmi nawet trochę kiczowato, ale daje naprawdę świetne efekty, poszerza przestrzeń gry o całą widownię, zagarnia widzów do scenicznego świata i po prostu wbija w fotel.
Trochę oczywiście muszę się przyczepić estetyki wizualizacji, która z założenia twórców trąci myszką i nawiązuje do dawnych technik animacji – nawet przy tej całej wiedzy gdzieś mnie to wszystko trochę drażniło, no po prostu wkurzało estetycznie. Mimo wszystko jestem bardzo na tak dla tego przedstawienia! Biorąc na warsztat klasyczny już dla teatru dla dzieci tekst Aleksandru Popescu, przetransponowując go na współczesne, bardzo czytelne dla dzieci kody, udało się twórcom spektaklu opowiedzieć coś bardzo mądrego, głębokiego i ważnego. Naprawdę nie stracili wartości tekstu, jego ładunku emocjonalnego, przesłania na temat przyjaźni, zatraceniu w doczesnych dobrach, przemijaniu, wartości dzieciństwa, a dodatkowo dzięki uwspółcześnieniu inscenizacji stworzyli komunikat ważny i mądry dla współczesnych młodych widzów, którzy są przecież wartościowymi, fajnymi ludźmi, nawet jeśli trochę się pogubią w kreskówkowym, wirtualnym świecie.
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.